Jakie są warunki przywrócenia terminu. Aby skorzystać z przywrócenia terminu, musisz spełnić trzy warunki: złożyć wniosek o przywrócenie terminu w ciągu 7 dni od dnia ustania przyczyny uniemożliwiającej załatwienie sprawy w terminie. Na przykład, jeśli atak zimy trwał od 1 stycznia do 10 stycznia, prośbę możesz złożyć
Kodeks pracy 2023. W efekcie, w omawianym przypadku pracownik, jeśli nie należy do jednej z chronionych grup, nie może raczej odmówić pracy nadliczbowej, ponieważ - o ile nadgodziny mieszczą się w rocznym limicie godzin nadliczbowych - pracodawca zasadniczo nie narusza praw pracowniczych.
Odbiór przesyłki. W dniu poprzedzającym doręczenie, za pośrednictwem powiadomienia SMS informujemy Cię o próbie doręczenia. W tym momencie możesz skorzystać z usługi Przekieruj paczkę i zmienić adres doręczenia. m.in. na adres alternatywny. Jest to miejsce znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie, np. adres Twojego sąsiada
Święto wypadające w sobotę a dzień wolny dla nauczycieli. Karta Nauczyciela, jasno określa, że nauczyciel otrzyma dzień wolny lub wynagrodzenie za święto, jeżeli pracował w tym dniu. W tym przypadku, jeżeli święto przypada w sobotę, czyli dzień wolny dla nauczycieli, ta grupa pracowników nie skorzysta z dnia wolnego za święto.
Opłata celna i podatek zostały opłacone przed dostarczeniem towaru, dlaczego więc pojawiło się obciążenie? Co to jest faktura handlowa i jak ją wypełnić? Uważam, że nadawca zapłacił wszystkie opłaty związane z tą wysyłką, dlaczego więc obciążenie zostało wystawione na mnie? Wyświetl wszystko.
niepełnosprawnych. W praktyce należy zatem pamiętać, że pracownice w ciąży oraz niepełnosprawni mogą co do zasady odpracowywać wyjścia prywatne w godzinach pracy tylko w tym samym dniu, a w innym dniu jedynie w przypadku, gdy mają w nim zaplanowaną mniejszą ilość godzin do przepracowania niż wynosi norma dobowa (8 godzin).
Jeśli pismo wysyła urząd, a listonosz doręczając je nie zastanie Cię w domu (pisma nie odbierze też nikt z domowników), pozostawi tzw. „awizo”. Najpierw pierwsze awizo (tj. zawiadomienie o pozostawieniu przesyłki w placówce pocztowej), a po upływie 7 dni, drugie.
NvozTz. Poczta Polska zaliczyła wpadkę z awizo w lutym 2021 r. Minęło pół roku i wcale nie jest lepiej. Ostatnio po Poczcie Polskiej przejechała się Najwyższa Izba Kontroli, która to, co Polacy wiedzą od dawna, pokazała w liczbach: jest drogo, przesyłki docierają z opóźnieniami, a wiele placówek pocztowych jest przeładowanych. Nie będę więcej o tym pisać, bo zrobił to niedawno Adam Sieńko, przypominając, że wielu z nas nawet nie wie, jak wygląda jego listonosz, bo ten nawet nie fatyguje się, żeby sprawdzić, czy jesteś w domu, od razu zostawiając awizo w skrzynce. Mnie te akcja już nawet nie ruszają, bo stały się normą, choć Poczta Polska poczuła się dotknięta zarzutami NIK i oficjalnie odpowiedziała, że przecież wszystko jest okej, a NIK przesadza i gdzieś tam w raporcie walnął się w liczbach. Ja za to mam wrażenie, że to Poczta przesadza. Z tym niedostarczaniem listów i bałaganem przesadza. I to grubo. Bo to, jak działa narodowy operator pocztowy jest skandaliczne, a jeszcze bardziej skandaliczne jest to, że prawo właściwie zezwala na to, żeby bałagan Poczty zniszczył człowiekowi życie. poleca Odsłona pierwsza: list za potwierdzeniem do skrzynki. Pół roku po czasie Środek pandemii. Koniec grudnia. Pozywasz do sądu dwóch zleceniodawców, bo nie zapłacili za wykonaną pracę. W przypadku jednego z nich chodzi o naprawdę duże pieniądze, bo niemal 40 tys. zł, a tak się składa, że ty nie masz z czego żyć, bo pandemia zaorała twoją branżę. Poczta Polska nie wyemituje znaczka z okazji Konkursu Chopinowskiego. Zamiast tego Sasin zarządził emisję znaczka z okazji… 30 lecia Radia Maryja. Może niech pójdzie na kompromis i na znaczku pokazany będzie Rydzyk we fraku i przy fortepianie…— Marcin Kierwiński (@MKierwinski) August 30, 2021 Strony dostają z sądu jakieś tam zawiadomienia, że pozew wpłynął, więc pozwany wysyła list do pozywającego. List znajduje się w skrzynce na początku czerwca, choć został nadany na początku stycznia… Czy muszę dodawać, że był to list za potwierdzeniem odbioru? Nie dość, że dotarł pół roku później, to jeszcze bez żadnego trybu, bez awizo, nie do rąk własnych, po prostu listonosz z opóźnieniem sześciu miesięcy wrzucił go do skrzynki jak ulotkę z promkami na 2 litry soku w cenie jednego. Wściekasz się i zbierasz się w sobie, żeby pójść na pocztę i złożyć reklamację. Niby niewiele się stało, firma, którą pozwałeś tylko prężyła muskuły, więc uff, ale to jednak skandal. A przecież czekasz na ważne pisma z sądu, termin rozprawy, takie tam. Poczta jedynie wyjaśnia, że przepisy covidowe zezwalają jej na zostawianie takich listów w skrzynce zamiast do rąk własnych. Pół roku po czasie?! Odsłona druga: nie mamy pańskiego listu i co nam pan zrobi? Nagle mniej więcej w tym samym czasie znajdujesz w skrzynce awizo. No to idziesz na Pocztę, a tam okazuje się, że awizowanej przesyłki w placówce już nie ma, została odesłana do nadawcy. Jak to? Tak to. Nie ma i już. Dlaczego? Nie wiemy, została odesłana – słyszysz. Bo jak pan nie odbierał, to Poczta odsyła. Ale ja dopiero dostałem awizo! – pieklisz się. Ale przecież panu mówię, że przesyłki u nas nie ma. Sytuacja powtarza się. Dostajesz awizo na przesyłkę, której nie możesz odebrać, bo okazuje się, że została odesłana. Bałagan taki, że zaczynasz się już gubić w kalkulacjach, na jakie pisma czekasz i ile z nich Poczta Polska prawdopodobnie zgubiła albo odesłała, nie dając ci szansy na odebranie. Żądasz od placówki wykazu wszystkich przesyłek, które od 1 stycznia były na ciebie adresowane. W międzyczasie dociera do ciebie korespondencja na czas. To chyba pierwszy list od pół roku, który dotarł w terminie: polecony, w skrzynce awizo, idziesz na pocztę, a tam, o dziwo!, czeka na ciebie przesyłka. Wiecie, co się okazało? To pismo z sądu, który informuje, że twój pozew wyrzucił do kosza, bo nie uzupełniłeś braków formalnych w terminie. A przecież sąd prosił cię, żebyś uzupełnił, a swą prośbę oczywiście wysłał z godnie z trybem oficjalnie listem poleconym za pośrednictwem Poczty Polskiej. Tak, to był ten list, który Poczta odesłała, zanim zostawiła ci awizo. Jeszcze zabawniejsze, że drugi sąd w drugiej sprawie też powództwo oddalił. Z tego samo powodu. Tak, to była ta druga przesyłka, którą Poczta odesłała nie wiadomo dlaczego. Zamknąłem firmę bo poczta Polska dostarcza paczki w cenach z Niemiec, ale 7 tyg później niż niemiecka i nie byłem w stanie odzyskiwać zainwestowanych środków na nowe inwestycje. Co 2 paczka była reklamowana jako zagubiona-nie biorą odowiedzialności za zniszczenia lub opóźnienia— Cezary Kielar (@CezaryKielar) November 27, 2020 Odsłona trzecia: żaden listonosz się nie przyzna Co się dzieje w takiej sytuacji? Zapytałam prawnika. Po pierwsze, pismo nieodebrane i odesłane do sądu w świetle prawa traktuje się jak dostarczone i bieg sprawy toczy się dalej. Owszem, możesz złożyć do sądu zażalenie, że nie uzupełniłeś braków formalnych, bo nie wiedziałeś o takiej konieczności z winy Poczty Polskiej. Problem polega na tym, że sąd to uwzględni tylko, jeśli udowodnisz winę PP, czyli w praktyce będziesz miał na piśmie złożoną reklamację oraz odpowiedź na nią, w której operator przyznaje się do błędu. A operator nigdy nie przyznaje się do błędu. Żaden listonosz nie przyzna się, że zawalił, zapomniał, zgubił, bo nie chce mieć kłopotów w pracy. Dlatego właśnie w tym przypadku odpowiedź na zgłoszenie reklamacji brzmiała: „bla bla bla bla”. Jesteś w lesie. Sąd będzie miał w nosie twoje wyjaśnienia, choćby przeczytał i dwadzieścia raportów NIK na temat tego, jak Poczta Polska nie radzi sobie z dostarczaniem listów. To znaczy, że właśnie straciłeś szansę na odzyskanie kilkudziesięciu tysięcy złotych od nieuczciwego pracodawcy i nic nie możesz zrobić. Eureka! Jest przecież jeszcze wykaz wszystkich przesyłek za ostatnie pół roku, o który prosiłeś w placówce, kiedy okazało się, jak wielki bałagan tam panuje. Niby nic z niego wynika, numery listów się nie zgadzają, liczba tych poleconych, które w tym czasie dotarły albo wiesz, że były, ale zostały nieprawidłowo odesłane też się nie zgadza. Ale zgadza się tylko jedno: dwa listy – te z sądów z prośbą o uzupełnienie braków formalnych. Nie udowodnisz już, kiedy naprawdę dostałeś awizo. Ale czarno na białym, w tym chachmęceniu pocztowcy przyznali się, że w obu przypadkach zostawili tylko jedno awizo, a po siedmiu dniach powinni zostawić jeszcze i drugie, w sumie powinno być 14 dni na odbiór przesyłki w przypadku pism sądowych w postępowaniu cywilnym. A tu z dat wynika, że Poczta nie dość, że nie zostawiła powtórnego awizo, to jeszcze odesłała list do sądu przed terminem. Grubo przed terminem. I niby radość, ale to pokazuje dobitnie, że Poczta Polska to obraz nędzy i rozpaczy. Ważne jednak, że jesteś dalej w grze, masz szansę udowodnić, że to Poczta złamała prawo. Tylko że zażalenie na decyzję sądu musisz wysłać… Pocztą. Franz Kafka przewraca się w grobie. Pogadajmy na poważnie z Jeronimo Martins Rozumiem, że czasem przy takiej skali działalności czasem pocztówka od cioci z wakacji dotrze na Boże Narodzenie. Ale przesyłka sądowa? I to dwa razy z rzędu z dwóch różnych sądów do tego samego człowieka?! Tę historię dedykuje tym, którzy od lat krzyczą, że ZUS należy zaorać, bo ZUS przy Poczcie Polskiej jest jak Bentley obok Daewoo Tico. Z całego serca życzę Poczcie Polskiej, żeby upadła, bo tu nie ma już co ratować. A może zadania operatora pocztowego przejęłaby po PP Biedronka? W sumie jest chyba już każdej mieścinie i nawet oficjalnie twierdzi, że jest placówką pocztową, żeby móc handlować w niedzielę, to niechże zacznie też dostarczać listy. Że niby nie zna się na tym biznesie? Gorzej i tak już nie będzie.
Przedsiębiorca składał pozew w sądzie, sąd wydawał nakaz zapłaty, którego jednak pozwany nie odbierał. Jeszcze niedawno sąd w takich sprawach przyjmował, że nakaz uprawomocniał się po dwukrotnej awizacji przesyłki. Powód uzyskiwał wtedy prawomocny nakaz z klauzulą wykonalności, na podstawie którego komornik mógł egzekwować kwoty należne od dłużnika. Co zmieniło się 7 listopada 2019 r.? Do kodeksu postępowania cywilnego wprowadzono art. 1391 o następującej treści: 1. Jeżeli pozwany, pomimo powtórzenia zawiadomienia zgodnie z art. 139 § 1 zdanie drugie, nie odebrał pozwu lub innego pisma procesowego wywołującego potrzebę podjęcia obrony jego praw, a w sprawie nie doręczono mu wcześniej żadnego pisma w sposób przewidziany w artykułach poprzedzających i nie ma zastosowania art. 139 § 2-31 lub inny przepis szczególny przewidujący skutek doręczenia, przewodniczący zawiadamia o tym powoda, przesyłając mu przy tym odpis pisma dla pozwanego i zobowiązując do doręczenia tego pisma pozwanemu za pośrednictwem komornika. 2. Powód w terminie dwóch miesięcy od dnia doręczenia mu zobowiązania, o którym mowa w § 1, składa do akt potwierdzenie doręczenia pisma pozwanemu za pośrednictwem komornika albo zwraca pismo i wskazuje aktualny adres pozwanego lub dowód, że pozwany przebywa pod adresem wskazanym w pozwie. Po bezskutecznym upływie terminu stosuje się przepis art. 177 § 1 pkt 6. Co to oznacza w praktyce? Jeśli sąd wysyła do pozwanego pierwsze pismo w sprawie [pozew lub pozew z nakazem zapłaty], a pozwany go nie odbierze pod adresem wskazanym przez powoda w pozwie, sąd zawiadomi o tym powoda i zobowiąże do go dostarczenia tego pisma pozwanego za pośrednictwem komornika w terminie 2 miesięcy [w praktyce powód otrzymuje pozew/nakaz w zaklejonej kopercie]. Jak wygląda doręczenie pisma za pośrednictwem komornika? Powód musi zawnioskować do wybranego komornika o doręczenie pozwu pozwanemu. Wniosek taki podlega opłacie stałej w wysokości 60 zł. Do tego dochodzi kilkadziesiąt złotych kosztów tytułem poniesionych przez komornika kosztów korespondencji oraz dojazdu oraz opłata stała w wysokości 40 zł tytułem wniosku o podjęcie czynności zmierzających do ustalenia aktualnego adresu zamieszkania adresata (jeśli pozwany nie będzie mieszkał pod adresem wskazanym w pozwie). O ile koszty postępowania same w sobie nie są dość wysokie, to jednak sama procedura doręczenia korespondencji przez komornika (albo tylko próby doręczenia, bo w dużej ilości przypadków jest niestety nieskuteczna) wydłuża postępowanie o kilka dodatkowych miesięcy. Poza terminem 2 miesięcy na doręczenie korespondencji należy również wziąć pod uwagę czas od otrzymania przez sąd zwrotu przesyłki z pozwem od pozwanego po podwójnej awizacji do czasu wydania zarządzenia zobowiązującego powoda do podjęcia działań za pośrednictwem komornika [w praktyce – od kilku do kilkunastu tygodni]. Co, jeśli komornikowi nie uda się doręczyć pozwu pozwanemu? Sąd może zawiesić postępowanie. Przepisy nie nakładają na niego takiego obowiązku, zależy to od decyzji sądu, niemniej jednak w praktyce sąd wyda postanowienie o zawieszeniu postępowania. Nie to jest jednak największą bolączką wierzyciela. Jeżeli wniosek o podjęcie postępowania nie zostanie zgłoszony w ciągu trzech miesięcy od daty postanowienia o zawieszeniu postępowania, sąd umorzy postępowanie. Jest to równoznaczne z sytuacją, w której powód nie wniósłby powództwa. W dużej mierze oznacza to również to, że roszczenie powoda (w szczególności tego będącego przedsiębiorcą) po prostu przedawni się z uwagi na upływ terminów ustawowych. Ostatnia deska ratunku – ustalenie przez komornika, że dłużnik tylko ignoruje przesyłki z sądu, ale dalej mieszka pod adresem wskazanym w pozwie Może się zdarzyć tak, że komornik, doręczając pozew, ustali, że pozwany tak naprawdę mieszka pod adresem wskazanym w pozwie i jedynie nie odbiera przesyłek z sądu. W takiej sytuacji zastosowanie będzie miało domniemanie skutecznego doręczenia po upływie 14 dni od dnia zawiadomienia pozwanego o podjętej próbie doręczenia. W takim przypadku komornik poinformuje nas o tym, a my będziemy mogli poinformować o tym sąd, który w takiej sytuacji przyjmie, że doszło do skutecznego doręczenia, a pozwany nie był zainteresowany ochroną swoich praw. Jeśli w sprawie był wydany już nakaz zapłaty, to sąd będzie mógł stwierdzić jego prawomocność i nadać mu klauzulę wykonalności. Powyższą sytuację opisuje art. 3a ust. 3 ustawy o komornikach: Jeżeli próba doręczenia okaże się bezskuteczna, a zgodnie z ustaleniami komornika adresat zamieszkuje pod podanym adresem, w oddawczej skrzynce pocztowej adresata umieszcza się zawiadomienie o podjętej próbie doręczenia wraz z informacją o możliwości odbioru pisma w kancelarii komornika oraz pouczeniem, że należy je odebrać w terminie 14 dni od dnia umieszczenia zawiadomienia. Jeżeli pod wskazanym adresem zastano dorosłego domownika adresata, o możliwości odbioru pisma poucza się dodatkowo tego domownika. W przypadku bezskutecznego upływu terminu do odbioru pisma, pismo uważa się za doręczone w ostatnim dniu tego terminu, a komornik zwraca pismo podmiotowi zlecającemu doręczenie informując go o dokonanych ustaleniach oraz o dacie doręczenia. Co powinno znaleźć się w umowie, żeby łatwiej było zlokalizować dłużnika na etapie postępowania sądowego? Jeżeli drugą stroną umowy jest przedsiębiorca będący osobą fizyczną, to warto zadbać, żeby poza numerem NIP i adresem prowadzenia działalności gospodarczej znalazł się również adres zamieszkania przedsiębiorcy, numer PESEL oraz numer dowodu osobistego. Z rozmów z klientami wiemy, że wyegzekwowanie tego w umowie jest bardzo mało prawdopodobne, niemniej jednak zawsze warto podjąć próbę uzyskania tych danych od drugiej strony umowy. Sam adres do doręczeń jesteśmy w stanie zawsze ustalić na podstawie informacji widocznych w CEIDG, natomiast pozostałych danych, po podpisaniu umowy, raczej już od drugiej strony umowy nie uzyskamy. W razie niechęci przed podawaniem danych adresowych można posłużyć się argumentem związanym z codziennymi zakupami online. Praktycznie przy każdym zamówieniu, nawet na kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych, podajemy nasze dane osobowe oraz adres zamieszkania, jak również numer telefonu i mail (potrzebne np. do odbioru przesyłki w paczkomacie). Dane te są przekazywane nawet wtedy, kiedy jednocześnie z zamówieniem dokonujemy płatności na rzecz sprzedawcy. Jakie zatem racjonalne argumenty sprzeciwiają się podawaniu tych danych w przypadku umów zawieranych na kilkanaście miesięcy lub lat, nierzadko o dużej wartości? Już w przypadku braku płatności czynszu najmu przy umowie zawartej na rok dla wielu osób może to być spore obciążenie dla domowego budżetu. Jeżeli drugą stroną umowy jest osoba fizyczna (niebędąca przedsiębiorcą), to należy w umowie zawrzeć takie dane jak: adres zamieszkania, numer PESEL, numer dowodu osobistego. Komentarz Kancelarii Ciężko jednoznacznie ocenić wprowadzone zmiany jako negatywne lub pozytywne. W przypadku relacji B2B zdecydowanie utrudniają skuteczną windykację. Przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą mają obowiązek wskazania adresu do doręczeń w CEIDG (art. 5 ust. 1 pkt 6 ustawy o CEIDG), a doręczenie na adres, który był nieaktualny, ale przedsiębiorca go nie zmienił w CEIDG, odnosi skutek prawny (art. 36 ust. 2 ustawy o CEIDG). Biorąc pod uwagę praktykę kancelarii w przypadku sporów pomiędzy przedsiębiorcami taką zmianę należy ocenić negatywnie, ponieważ uniemożliwia skuteczną windykację – ciężko bowiem mówić o skuteczności, kiedy z takiego powodu sprawa przedłuża się czasami blisko i o rok, nie biorąc już nawet pod uwagę czasu standardowego procedowania takich spraw w sądzie (szczególnie w Krakowie czy Warszawie). Wszczynanie postępowania egzekucyjnego najczęściej kończy się wtedy wydaniem postanowienia o umorzeniu postępowania z uwagi na bezskuteczność prowadzonej egzekucji. W przypadku relacji B2C taką zmianę można by ocenić pozytywnie, przy założeniu, że istniałyby podmioty, które chciałyby w nieuczciwy sposób uzyskać orzeczenie, chociaż wiedziałyby, że pod danym adresem dłużnik nie zamieszkuje. Niemniej jednak w typowych sytuacjach, w których strony na etapie przed zawarciem umowy nie korzystają z pomocy prawnika, takie osoby są niejako poszkodowane taką regulacją. Zazwyczaj nie dysponują żadnym zabezpieczeniem (np. zastawem, wekslem, hipoteką, poręczeniem) i w takiej sytuacji nie są w stanie wyegzekwować przysługującej im należności. Podstawa prawna Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. Kodeks postępowania cywilnego ( Dz. U. z 2021 r. poz. 1805 ze zm.). Ustawa z dnia 6 marca 2018 r. o Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej i Punkcie Informacji dla Przedsiębiorcy ( Dz. U. z 2020 r. poz. 2296). Ustawa z dnia 22 marca 2018 r. o komornikach sądowych ( Dz. U. z 2021 r. poz. 850 ze zm.). Graphic designed by Freepik from Flaticon
@l_l, @wezsepigulke: sory, ale non stop słyszę, że to nie wina pracownika niższego szczebla. Ale co to mnie obchodzi jako klienta? To co, niby każdy ma wysyłać wszelkie skargi do dyrektora poczty? Jeśli rozmawiam z przedstawicielem Poczty Polskiej, firmy, która zgodziła się na realizację określonych usług za określoną kwotę, to mam prawo tego wymagać od tego konkretnego pracownika. Tak, winne są regulaminy, przepisy, góra tylko ja jako klient nie mam wpływu na górę. Jak rozmawiam z przedstawicielem firmy, instytucji-nie wiem-poczty, pkp, orange to mam prawo wymagać, żeby zajęła się zgłaszanymi przeze mnie nieprawidłowościami. To pracownik ma obowiązek przekazywać górze informacje jak usprawnić pracę, to pracownik ma obowiązek ocenić, czy jest to jednorazowa wpadka, albo czy ja jestem oszołomem, który się awanturuje bez powodu, czy w organizacji faktycznie coś nie gra. I to on ma obowiązek zatroszczyć się o dbanie o moje prawa, a ja mam prawo tego wymagać. Jeśli jeden listonosz nie daje rady, to powinien dostać samochód, albo powinien zostać zatrudniony drugi i to ten obecny powinien wystąpić o zatrudnienie mu pomocnika, skoro sam nie wyrabia. A jak ma do tego dojść, jeśli wszyscy będziemy przymykali oczy na łamanie naszych praw. a pracownicy ww instytucji będą wykonywali swoją pracę na odwal? Mój listonosz-młody chłopak jeszcze nigdy mi nie zostawił awiza jak ktoś był w domu-dlaczego tacy ludzie mogą wykonywać swoją pracę dobrze, a inni nie?
Znalazłem w skrzynce awizo - mniejsza o to, że cały dzień siedziałem w domu, może trafiło akurat na te 10 minut, kiedy wyszedłem do sklepu (nie sądzę, bo wiem, w jakich godzinach chodzą listonosze). Niefortunnie 3-4 dni później, kiedy chciałem pójść na pocztę po odbiór przesyłki (wcześniej nie miałem czasu), okazało się, że awizo gdzieś się zapodziało, a tym samym nie znam numeru przesyłki. Idę więc na pocztę i proszę o wydanie poleconego na moje nazwisko - robiłem tak wielokrotnie i nie było problemu. Pani w okienku powiadomiła mnie, że nic do mnie nie ma. Poprosiłem o ponowne sprawdzenie, efekt ten sam. Cóż, konsekwencje nieodebrania listu spadają na mnie (list, którego nie udało się doręczyć ani nikt go nie odebrał w terminie 14 dni uważa się za doręczony). Okazało się, że była to ważna przesyłka sądowa - wezwanie na świadka. Czyli poczta dała ciała (powtórnego awizo także nie dostałem), ale problem mam ja, nie państwowy postkomunistyczny moloch.
Pan Krzysztof spodziewał się, że pracodawca wyśle do niego wypowiedzenie umowy o pracę listem poleconym. W związku z tym uznał, że lepiej dla niego będzie nie odebrać przesyłki. Wydawało mu się, że dzięki temu wypowiedzenie umowy o pracę nie będzie skutecznie doręczone, a on nadal będzie zatrudniony. W końcu to obowiązkiem pracodawcy jest doręczenie pracownikowi wypowiedzenia umowy o pracę, prawda? Niestety, nie do końca. Przyjęta przez pana Krzysztofa strategia doprowadziła do tego, że nie odzyskał swojej pracy, mimo że wypowiedzenie było wadliwe. List polecony od pracodawcy. Czego pan Krzysztof nie wiedział? Przede wszystkim tego, że w prawie pracy obowiązują zasady doręczania oświadczeń woli (w tym wypadku wypowiedzenia umowy o pracę) przewidziane w kodeksie cywilnym. Oznacza to, że wypowiedzenie umowy o pracę zostaje złożone pracownikowi w chwili, kiedy informacja o tym dotarła do niego w taki sposób, że mógł się z nią zapoznać. Istotne jest to, czy pracownik mógł się z wiadomością zapoznać, a nie to, czy rzeczywiście się z nią zapoznał. Nie stanowi problemu fakt, że pan Krzysztof nie odebrał przesyłki, lecz wziął awizo. Pismo zostawiono na poczcie do odbioru zgodnie z zasadami awizacji. Jednak w interesie pana Krzysztofa było odebrać list w ciągu 14 dni. Po zwróceniu przesyłki przez pocztę do pracodawcy przyjmuje się, że pan Krzysztof mógł się zapoznać z jej treścią w ostatnim dniu, kiedy czekała na niego na poczcie, i z tym dniem nastąpiło doręczenie mu wypowiedzenia umowy o pracę. Data ta jest bardzo ważna, bo właśnie od niej zaczyna panu Krzysztofowi biec termin 21 dni na odwołanie się od wypowiedzenia umowy o pracę do sądu. Czytaj też:Pandemia „sprzyja” terrorowi psychicznemu w pracy. Masz szefa mobbera? Zbieraj dowody Pan Krzysztof nie odebrał przesyłki w terminie, co teraz? W orzecznictwie przyjmuje się, że w sytuacji, gdy pracownik, mając realną możliwość zapoznania się z treścią wypowiedzenia umowy o pracę, z własnej woli, celowo nie podejmuje w terminie przesyłki zawierającej wypowiedzenie, należy przyjąć, że zostało ono mu skutecznie złożone przez pracodawcę. Czyli, po upływie siedmiu dni od powtórnego awiza przyjmuje się, że pan Krzysztof otrzymał wypowiedzenie umowy o pracę Za skutecznie doręczone pismo listem poleconym sądy uznają również sytuację, w której pracodawca wysyła list na adres pracownika w aktach osobowych, jednak pracownik nie odbiera przesyłki, bo już pod tym adresem nie mieszka. Zdaniem sądu to na pracowniku ciąży obowiązek poinformowania pracodawcy o zmianie adresu zamieszkania. Tym samym doręczenie przesyłki na adres wskazany przez pracownika i znajdujący się w jego aktach osobowych, jest prawidłowe i w żadnym razie nie narusza zasad doręczania wypowiedzenia. Ryzyko nieotrzymywania przesyłek wysyłanych na adres podany przez pracownika, pod którym on jednak nie przebywa, obciąża pracownika. Obciążenie pracodawcy konsekwencjami nieroztropności pracownika byłoby niewłaściwe. Za skuteczne doręczenie wypowiedzenia umowy sądy uznawały również odbiór listu w miejscu zamieszkania wskazanym w aktach osobowych przez małoletniego domownika, podczas nieobecności w domu pracownika. Nie ma znaczenia, że dziecko nie poinformowało go o odbiorze listu. Oczywiście od zasady, że wypowiedzenie zostało doręczone pracownikowi w taki sposób, że mógł się on z nim zapoznać, istnieją wyjątki. Zasada ta działa tylko w przypadku, gdy pracownik, w zwykłym biegu zdarzeń miał realną możliwość zapoznania się z treścią awizowanej przesyłki poprzez odbiór jej na poczcie. Czytaj też:Nie każda premia to naprawdę premia. Prawniczka wyjaśnia, kiedy można o nią walczyć w sądzie Taką możliwość ma pracownik, któremu wypowiedzenie umowy o pracę wysłano listem poleconym, jeśli nie wystąpiły okoliczności uniemożliwiające mu odebranie przesyłki w urzędzie pocztowym. Chodzi o takie sytuacje, jak na przykład: brak awiza w skrzynce pocztowej, dłuższa nieobecność pracownika pod wskazanym adresem, czy też inne, niezależne od pracownika przeszkody w udaniu się na pocztę. Jednak okoliczności uzasadniające brak odebrania przesyłki pracownik będzie musiał przedstawić w sądzie, w ramach postępowania wszczętego wskutek odwołania od wypowiedzenia. Niewiedza kosztuje W przypadku pana Krzysztofa brak wiedzy, kiedy wypowiedzenie uznaje się za skutecznie doręczone, doprowadziło do przegraniem postępowania sądowego. Skoro przesyłka nie została odebrana w terminie w sposób celowy, to została ona doręczona skutecznie z ostatnim dniem jej awizacji. Od tego dnia rozpoczął się bieg terminu na wniesienia odwołania od wypowiedzenia, o czym pan Krzysztof nie wiedział. W postępowaniu sądowym pan Krzysztof twierdził, że o wypowiedzeniu umowy dowiedział się dopiero, jak stawił się do pracy kilka tygodni później. Niestety dla pana Krzysztofa sąd uznał, że niedochowanie przez niego terminu do wniesienia odwołania od wypowiedzenia umowy o pracę zawsze prowadzi do oddalenia powództwa. Bez względu na to, czy rozwiązanie umowy o pracę było (w rzeczywistości) zgodne z prawem lub uzasadnione. W tym przypadku nie przyniósł również skutku wniosek o przywrócenie terminu na wniesienie odwołania. Przepisy prawa pracy jednoznacznie wskazują, że przywrócenie uchybionego terminu możliwe jest tylko w przypadku braku winy po stronie pracownika w przekroczeniu terminu (chodzi tu zarówno o winę umyślną – celowe działanie, jak i nieumyślną – brak świadomości). Do przywrócenia terminu muszą zaistnieć szczególne okoliczności, które były przyczyną spóźnionego wniesienia odwołania oraz związek między tymi okolicznościami, a niedochowaniem terminu do wystąpienia strony na drogę sądową. Niestety dla pracowników sądy uznają, że obiektywne okoliczności uzasadnionego opóźnienia muszą być rozpoznawane z uwzględnieniem indywidualnych cech pracownika. Tylko przy takim podejściu można ocenić wpływ tych obiektywnych okoliczności na procesy decyzyjne pracownika i w konsekwencji tego móc ocenić, czy po jego stronie istniała lub nie istniała wina w uchybieniu terminu do wystąpienia z roszczeniami na drogę sądową. Czytaj też:Sprawa sądowa ciągnie się bez końca? „Prawo daje nam możliwość przejęcia inicjatywy” Zdaniem sądów, warunek ten trzeba analizować przy uwzględnieniu, z jednej strony, indywidulanej/subiektywnej zdolności pracownika do oceny rzeczywistego stanu rzeczy, mierzonej zwłaszcza poziomem wykształcenia, skalą posiadanej wiedzy prawniczej i życiowego doświadczenia. Z drugiej zaś – zobiektywizowanego stopnia staranności, jakiej można oczekiwać od osoby należycie dbającej o swoje interesy. Dodatkowo samo opóźnienie nie może być nadmierne. Im większe opóźnienie we wniesieniu odwołania od wypowiedzenia umowy o pracę, tym bardziej istotne/znaczące muszą być okoliczności je usprawiedliwiające. Odwrotnie więc – im mniejsze opóźnienie, tym okoliczności o mniejszym znaczeniu mogą wykazać brak winy pracownika. Jednak znaczne przekroczenie terminu do wniesienia odwołania od wypowiedzenia umowy o pracę mogą usprawiedliwiać tylko szczególne okoliczności trwające przez cały czas opóźnienia. Co robić w takiej sytuacji? Rekomenduję informowanie pracodawcy o każdej zmianie adresu, nauczenie dzieci, żeby nie odbierały listów poleconych i prosiły listonosza o zostawienie awiza w skrzynce, odbieranie korespondencji z poczty najpóźniej ostatniego dnia powtórnej awizacji. Przede wszystkim jednak rekomenduję dokładne liczenie terminów i wniesienie odwołania w terminie. Nie można uciekać od problemów. Co z tego, że wypowiedzenie umowy narusza przepisy lub jest nieuzasadnione, jeśli z powodu przekroczenia 21 dni do wniesienia odwołania przegrasz sprawę na starcie? W postępowaniu sądowym nie ma nic bardziej przykrego niż polec na technikaliach. Anna Diaby-Lipka, adwokat, od 14 lat reprezentujący klientów w sporach sądowych. Przez 10 lat związana z jedną z wiodących międzynarodowych kancelarii w Warszawie. Kilkukrotnie wyróżniona w międzynarodowych rankingach najlepszych prawników. © ℗ Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost. Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
awizo odbiór w tym samym dniu