Externen Inhalt anzeigen. An dieser Stelle sind Inhalte eines externen Anbieters (YouTube) eingebunden. Beim Anzeigen können Daten an Dritte übertragen oder Cookies gespeichert werden, deshalb ist Ihre Zustimmung erforderlich.
Profilaktyka – jak dbać o układ wydalniczy? Najlepszym i najprostszym sposobem zadbania o nasze nerki są odpowiednie nawyki, które powinny zagościć w naszym życiu. Picie około dwóch litrów wody dziennie znacząco poprawi stan naszego układu wydalniczego poprzez rozrzedzenie moczu i zmuszenie naszego ciała do regularnego
She tries to make the course as simple as possible, and her lab is so much fun. She loves what she does and makes people love science. Sarah Dudziak is a professor in the Biology department at Cuyahoga Community College (all campuses) - see what their students are saying about them or leave a rating yourself.
Do pielęgnacji części intymnych nie potrzebujemy specjalnych kosmetyków, wystarczą woda i wacik czy gazik. Możemy użyć produktów, które stosujemy do mycia całego ciała. Higiena intymna chłopców. Higiena intymna chłopców zaczyna się od umycia penisa oraz jąder.
Georges-Koehler-Preis für Prof. Dr. Diana Dudziak. Prof. Dr. Diana Dudziak, Forscherin am Nikolaus-Fiebiger-Zentrum der Universität Erlangen-Nürnberg, wurde im September 2008 für ihre Arbeiten auf dem Gebiet der Impfstoffentwicklung mit dem renommierten Georges-Koehler-Preis der Deutschen Gesellschaft für Immunologie ausgezeichnet. Prof.
2019-05-23. Wstyd - cichy wróg kobiet. Często, gdy zaczynam poruszać temat chorób sromu czy zdrowia części intymnych, kobiety zaczynają ze mną rozmawiać przyciszonym głosem. Na moje pytanie, dlaczego tak robią, odpowiedź jest zazwyczaj taka sama- „bo to WSTYD, żeby rozmawiać o takich rzeczach głośno”; „bo o „tych
BCVW. Należy zwracać uwagę, aby zachować naturalną równowagę w okolicach intymnych i nie powodować zaburzeń układu odpornościowego organizmu. Bardzo ważne jest przy tym zachowanie kwaśnego płaszcza ochronnego. Nadmierna higiena, podobnie jak jej brak, szkodzi.
,, Dr hab. Urszula Dudziak jest teologiem, publicystką Telewizji Trwam, wykłada na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, od listopada 2016 roku pełni funkcję ekspertki MEN z ramienia PiSu, od spraw wychowania w rodzinie – jest autorytetem i szefuje zespołowi, który pracuje nad podstawami programowymi wychowania w rodzinie. Złote myśli pani profesor, którymi wykładowczyni zwykła się podpierać w rozmowach z nauczycielami i studentami: "Współżycie przed ślubem grozi poważnymi konsekwencjami, na przykład wyrzutami sumienia, gnębiącymi człowieka do śmierci". "Mycie części intymnych to grzech i bezeceństwo". "Sam cel antykoncepcji jest niegodziwy. Chce uszkadzać coś, co jest zdrowe". "Plemniki chronią przed rakiem, antykoncepcja prowadzi do śmierci". "Kobiety pozbawione oddziaływania plemników na organizm, a więc stosujących prezerwatywę lub stosunek przerywany, 4,5-krotnie wzrasta ryzyko raka piersi". "Następstwem antykoncepcji są zdrady i rozwody". "Stosowanie prezerwatywy i stosunek przerywany powoduje raka piersi, a kobieta pozbawiona dobroczynnego wpływu nasienia choruje". Mycie części intymnych to.... - tak mówi Dr hab. Urszula Dudziak jest teologiem, publicystką TV Trwam.... Filozofia Pozytywna Dr hab. Urszula Dudziak jest teologiem, publicystką Telewizji Trwam, wykłada na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, od listopada 2016 roku pełni funkcję ekspertki MEN z ramienia PiSu, od spraw wychowania w rodzinie – jest autorytetem i szefuje zespołowi, który pracuje nad podstawami programowymi wychowania w rodzinie. Złote myśli pani profesor, którymi wykładowczyni zwykła się podpierać w rozmowach z nauczycielami i studentami: "Współżycie przed ślubem grozi poważnymi konsekwencjami, na przykład wyrzutami sumienia, gnębiącymi człowieka do śmierci". "Mycie części intymnych to grzech i bezeceństwo". "Sam cel antykoncepcji jest niegodziwy. Chce uszkadzać coś, co jest zdrowe". "Plemniki chronią przed rakiem, antykoncepcja prowadzi do śmierci". "Kobiety pozbawione oddziaływania plemników na organizm, a więc stosujących prezerwatywę lub stosunek przerywany, 4,5-krotnie wzrasta ryzyko raka piersi". "Następstwem antykoncepcji są zdrady i rozwody". "Stosowanie prezerwatywy i stosunek przerywany powoduje raka piersi, a kobieta pozbawiona dobroczynnego wpływu nasienia choruje". "Jeśli poprosić chłopca o podniesienie pudełka, pochyli się, dziewczynka zaś ukucnie. Żeby zapalić zapałkę, chłopiec potrze trzaskę od siebie, dziewczynka do siebie. Podczas gaszenia chłopiec pomacha zapałką w powietrzu, dziewczynka ją zdmuchnie". Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny wysłała do MEN zapytanie, czym się resort kierował przy doborze swoich ekspertów, zwłaszcza do spraw wychowania w rodzinie. Jak podaje odpowiedź właśnie nadeszła. I brzmi tak: „Prof. Urszula Dudziak (…) jest nauczycielem akademickim, jak również ma bogate doświadczenie dydaktyczne w pracy z uczniami i nauczycielami. Pani profesor jest również wieloletnim rzeczoznawcą MEN ds. podręczników szkolnych do tego przedmiotu”. MEN podkreśla poza tym, że zaplecze dydaktyczne Dudziak ma spore: „Przy doborze ekspertów do przygotowania projektu podstawy programowej kształcenia ogólnego brane były pod uwagę osoby reprezentujące wysoki poziom merytoryczny w zakresie dyscypliny wiedzy, która stanowi bazę danego przedmiotu, jak również bardzo dobrze znające praktykę szkolną”. Źródło: „Wysoki poziom merytoryczny” ekspertki MEN od wychowania w rodzinie. Złote myśli zebrane - Aleksandra Żelazińska. Szanowni rodzice! Śmiało możecie powierzyć ideologii PiS. Piękna sprawa! Maseczki staną się też koniecznością w domu, bo nie wytrzyma od smrodu z krocza bowiem ideolodzy PiS zakazują mycia części intymnych. >Zapraszam do debaty hejterów PiS, ostatnio bardzo aktywnych.
Profesor Dudziak: Stosowanie prezerwatywy powoduje raka piersi MEN opublikował nazwiska ekspertów, którzy będą odpowiadać za nowe podstawy programowe. Wychowanie do życia w rodzinie powierzono profesor Urszuli Dudziak z Wydziału Teologii KUL. Profesor jest przeciwniczką antykoncepcji. Profesor Urszula Dudziak ma ona kierować zespołem, który stworzy podstawę programową do wychowania do życia w rodzinie. - Jest to najbardziej kontrowersyjna postać z tej listy - podkreśla "Gazeta Wyborcza". W 2014 roku lubelska „Wyborcza” opisywała jej wystąpienie podczas konferencji „Poznaj prawdę o antykoncepcji. Antykoncepcja czy naturalne planowanie rodziny”. Profesor mówiła wtedy, że psychologicznymi skutkami stosowania pigułek antykoncepcyjnych są: hedonizm, instrumentalne traktowanie człowieka, uzależnienie od seksu, poczucie niesprawiedliwości i krzywdy, oziębłość i skłonność do zdrady. - Antykoncepcja jest przejawem niedojrzałości. Dlatego trzeba wychowywać do miłości – zakończyła swoje wystąpienie prof. Dudziak. Podkreślała też, że część pigułek antykoncepcyjnych ma działanie wczesnoporonne. Jedyną akceptowaną przez nią formą antykoncepcji jest kalendarzyk. Z kolei serwis " donosi: - Profesor przyznała, że płodność to nie choroba, żeby z nią walczyć, a kobieta… nie powinna rezygnować z dobroczynnego działania spermy. Zdaniem Dudziak stosowanie prezerwatywy i stosunek przerywany powoduje raka piersi.
Główna ekspertka MEN od wychowania do życia w rodzinie, dr hab. Urszula Dudziak, znana jest nie tylko z ultrakonserwatywnych poglądów, ale też z kontrowersyjnych teorii na temat płodności, in vitro i antykoncepcji. Materiał "Czarno na białym".Od września kształt zajęć z wychowania do życia w rodzinie będzie zależał od dr hab. Urszuli Dudziak, która z ramienia MEN nadzoruje prace zespołu opracowującego podstawę programową do tego jest magistrem teologii i psychologii, doktorem nauk humanistycznych w zakresie psychologii, habilitowała się z teologii pastoralnej. Wszystkie stopnie naukowe zdobyła na Katolickim Uniwersytecie MEN odmówiła rozmowy z Sam cel antykoncepcji jest niegodziwy. Chce uszkadzać coś, co jest zdrowe - mówiła na jednym z wystąpień w Legnicy dr hab. Urszula Dudziak. - Wyborowi antykoncepcji sprzyja hedonizm, brak kierowania popędem seksualnym - mówiła w czasie wykładu. - Doustne środki antykoncepcyjne są główną przyczyną śmiertelności - dr hab. Dudziak, antykoncepcja "narusza godność osoby", "umniejsza godności".Seksualność "oparta o poczucie winy i wstydu"Seksuolodzy są zdumieni tezami wygłaszanymi przez ekspertkę To, co tutaj pani profesor przytacza, nie ma absolutnie żadnego związku z naruszeniem godności osoby. Wprost przeciwnie, zabranianie stosowania antykoncepcji czy przekazywanie negatywnych, nieprawidłowych informacji na temat antykoncepcji, seksu, czy tego, co ta antykoncepcja powoduje, jest naruszeniem godności człowieka - powiedziała w rozmowie z TVN24 Izabela Jąderek, psycholog dodała: - Jest to kreowanie wizji seksualności opartej wyłącznie o poczucie winy i wstydu. A seksualność nie powinna być z tym o plemnikach chroniących kobiety przed rakiemReporterka TVN24 postanowiła skonfrontować tezy głoszone przez Dudziak z opiniami lekarzy Dudziak, "doustne środki antykoncepcyjne są główną przyczyną śmiertelności, zarówno w okresie korzystania z tych środków, jak i do 10 lat po zaprzestaniu korzystania z tych środków".Tezę tę obala ginekolog Janusz Pałaszewski, określa ją mianem "absurdu". - Antykoncepcja jest teraz tak powszechna, że umierałyby legiony kobiet - podkreślił. - Ziemia by się wyludniła, ludzi by nie było - wyjaśnił: - Antykoncepcja hormonalna do 10 lat po zakończeniu tej antykoncepcji może podwyższać niewielkie ryzyko zapadnięcia na raka sutka. Po 10 latach efekt nie Dudziak, u kobiet "pozbawionych oddziaływania plemników na organizm", a więc stosujących prezerwatywę lub stosunek przerywany, 4,5-krotnie wzrasta ryzyko raka piersi. - Brak jest po prostu danych na ten temat - ucina onkolog Wojciech Rogowski. Ginekolog Janusz Pałaszewski wyjaśnia, że plemniki "na pewno nie mają związku z ochroną przed zapadalnością na raka piersi".Dr hab. Urszula Dudziak jest także zagorzałą przeciwniczką metody in vitro, bo "przekreśla miłość". Stwierdziła, że nawet pary bezpłodne próbują za wszelką cenę począć dziecko, nawet w szklanych probówkach. Dziecko z in vitro "zamiast ciepła łona matki napotka chłód lodówek, chłód zamrażarek, będzie zanurzane w płynie hodowlanym"."Przydałby się ktoś mniej kontrowersyjny"Na stronie internetowej MEN zawisła już podstawa programowa do wychowania do życia w rodzinie. Seksuolog i pedagog prof. Zbigniew Izdebski, który był członkiem zespołu doradczego MEN, gdy wprowadzano do szkół ten przedmiot, przyznaje, że nowa podstawa programowa "niezbyt mocno różni się od poprzedniej", widać większe akcentowanie wartości życia rodzinnego. Jednak zdaniem profesora już poprzedni program przez wielu uważany był za zbyt Izdebski stwierdził, że w roli eksperta przydałby się ktoś mniej kontrowersyjny. - Znamy poglądy w jej publikacjach, znamy poglądy, które są upublicznione w jej wykładach. Widać wyraźnie, że jest to nurt zgodny z nauką Kościoła katolickiego - powiedział. - Program powinien być neutralny światopoglądowo, dlatego że uczeń w szkole ma możliwość uczęszczania na lekcje religii - pk//rzw / Źródło: tvn24Źródło zdjęcia głównego: tvn24
Publicystka Telewizji Trwam, teolog dr hab. Urszula Dudziak ma stworzyć nową podstawę programową do wychowania do życia w rodzinie. Już za rok nastolatki będą uczyć się z zatwierdzonych przez nią podręczników. Studenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego nazywają ją Papaja: od tytułu popularnej piosenki jej imienniczki Urszuli Dudziak. – Dam sobie głowę uciąć, że nigdy jej nie słyszała. Nie tylko dlatego, że nie lubi jazzu, ale również z powodu stylu życia piosenkarki i rozwodów – mówi jeden z doktorantów dr hab. Urszuli Dudziak. I dodaje, że jej lista zabronionych piosenek, książek czy zachowań jest długa. Nie czyta prasy poza „Naszym Dziennikiem”. Nie ogląda telewizji z wyjątkiem Telewizji Trwam. Nie rozmawia z dziennikarzami z laickich mediów. Nie wpuszcza na wykłady nikogo spoza uczelni. Nie odbiera telefonów od obcych i zabrania pracownikom KUL rozmów o swoim życiu prywatnym. O tym, że jest mężatką, świadczy jedynie dedykacja na jej habilitacji z teologii pastoralnej: „Mojemu Mężowi, bez którego ta praca by nie powstała”. Dr hab. Urszula Dudziak żyje – jak mówi – dla zbawienia wiecznego. A życie doczesne filtruje pod kątem zbawienia innych. Głównie kobiet. Na początku kariery naukowej jeszcze chyba chciała je zrozumieć. W 1982 r. jako studentka psychologii KUL badała dwie grupy kobiet – matki i kobiety dokonujące aborcji. Miała szerokie pole do popisu, bo w PRL przerywanie ciąży było dopuszczalne ze względu na ciężkie warunki życiowe. I nadużywane, bo z przytaczanych przez nią statystyk wynika, że w latach 80. na dwa porody przypadał jeden zabieg. Zauważyła, że uświadamianie odbywa się głównie przy trzepaku, bo – co też wynika ze statystyk – tylko 6 proc. Polaków słyszy o seksie w szkole. Wypunktowała, że dwu na stu rodaków wie co nieco o antykoncepcji, o poradniach planowania rodziny mało kto słyszy, a większość kobiet „dokonujących interrupcji” ma mężów i dzieci. Dziwiło ją, że te, które zdecydowały się na przerwanie ciąży, nie chciały powiększać rodzin, ale nie stosowały żadnych środków zaradczych. I – przede wszystkim – współczuła kobietom. Przytacza ich słowa: „Nie znam żadnych metod antykoncepcji i musiałam się na to zdecydować”. „Nie zrobiłabym tego, gdybym miała lepsze warunki i w sklepie można było coś dostać”. „Mieszkamy w suterenie, mamy jeden pokoik, brakuje wody i jest grzyb na ścianie. Urodzić dziecko, któremu byłoby ciężko, to lepiej nie urodzić”. „Mam 45 lat, nie wypada w tak późnym wieku mieć dzieci, iść z wózeczkiem po osiedlu”. Na podstawie rozmów napisała pracę magisterską „Osobowość kobiet przerywających ciążę”. We wnioskach zauważa, że te, które zostały matkami, i te, które poddały się aborcji, niewiele się od siebie różnią. Są wierzące, uznają role matki, żony i gospodyni za męczeństwo i tak samo skarżą się na słaby kontakt i złe pożycie z mężem. Za pracę dostała nagrodę rektora, ale na KUL pojawiły się głosy, że mgr Dudziak jest za mało radykalna. Prowadzi zajęcia z psychoprofilaktyki, ale szuka swojej niszy. Jest ambitna, energiczna, nie odpowiada jej siedzenie w książkach. Jako jedna z pierwszych w Polsce robi międzynarodowy certyfikat uprawniający do nauczania naturalnych metod planowania rodziny w zakresie metody objawowo-termicznej. Działa w Towarzystwie Odpowiedzialnego Rodzicielstwa, prowadzi kursy NPR dla nauczycieli i katechetów. Kiedy wraz ze zmianami politycznymi KUL podupada, a większość wykładowców odpływa do prywatnych uczelni, znajduje pomysł na siebie. Czyli walkę ze źródłem upadku wartości: antykoncepcją. Zaczyna drugie studia, teologię. Dzięki nim utwardza kurs. Już nie pyta o źródła i skutki niewiedzy o pigułkach czy prezerwatywach. Piętnuje grzech antykoncepcji jako ubezpłodnienie człowieka, czyli zniszczenie jego naturalnej, bo danej od Boga, płodności. A idące za antykoncepcją nastawienie na przyjemność seksualną pozbawia akt płciowy celu prokreacyjnego i jednoczącego. A więc prowadzi w stronę rozpusty, rozwodów i upadku. Jedynym ratunkiem dla społeczeństwa – przekonuje – jest propagowana przez nią metoda objawowo-termiczna. Klimat polityczny zaczyna jej sprzyjać. Wraz z dojściem do władzy PiS negocjuje 60 godzin obowiązkowych ćwiczeń z naturalnego planowania rodziny. Ale kiedy zaczyna rządzić PO i władze KUL likwidują Katedrę Psychofizjologii Małżeństwa i Rodziny, traci połowę zajęć. Wtedy znajduje kolejnego wroga: tym razem szkołę, w której decydują się losy fakultatywnego do tej pory przedmiotu „wychowanie do życia w rodzinie”. Nawołuje do walki w obronie najmłodszych, bo wychowanie w aprobacie dla antykoncepcji prowadzi do nadmiernego zainteresowania seksem. Stąd tylko krok do kolejnych zagrożeń, czyli masturbacji i pettingu. „Koncentracja na własnym narządzie nie zastąpi bogactwa osobowego kontaktu dwojga. A żałosna próba dostarczenia sobie samemu przyjemności seksualnej ogranicza człowieka i zubaża”. Przy tym, jak przekonuje, skutki masturbacji biją nie tylko w jednostkę, ale również w społeczeństwo, powodując obniżenie jego poziomu intelektualnego i wykształcenia. Fiksacja na sferze genitalnej wpływa też niekorzystnie na życie towarzyskie i zawodowe. A jeśli dojdzie do tego petting, czyli „szczególny rodzaj masturbacji we dwoje”, w nastolatku utrwali się seksualny egoizm. Który popchnie go do druzgoczącej wszystko grzesznej inicjacji seksualnej. Radykalizm popłaca Jako ekspert od właściwych zasad współżycia małżeńskiego bocznymi drzwiami wchodzi do polityki. Zostaje sejmowym ekspertem do spraw młodzieży, członkiem Krajowego Zespołu Promocji Naturalnego Planowania i rzeczoznawcą podręczników wychowania do życia w rodzinie. Kiedy w programie WDŻ nie udaje się przeforsować jedynego dopuszczalnego modelu relacji damsko-męskiej, czyli małżeństwa („wskutek nacisków lobby laicko-permisywnego i homoseksualnego”), dociera bezpośrednio do nauczycieli. Jako wykładowca Wojewódzkiego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli uczy wychowania do życia w rodzinie w Lublinie, Chełmie i Zamościu. Tłumaczy pedagogom, że jeśli nastolatek współżył w WC w restauracji, potem będzie go do WC ciągnąć. Jeżeli wcześniej coś wypił, potem nie będzie umiał współżyć bez alkoholu, a jeśli miał wyrzuty sumienia, poczucie winy będzie siedzieć w nim nawet do późnej starości. W związku z czym dla własnego dobra, aby nie narażać się na wyrzuty sumienia, musi z inicjacją poczekać do ślubu. Wcześniej – co nauczyciele powinni powtarzać uczniom – winien ustrzec się przed duchowym złamaniem, czyli zaliczyć etap „seksualnego milczenia”. Pokusę masturbacji zwalczyć wczesnym wstawaniem. Petting uznać za grzech przeciw czystości. Poddać się nowej fali, która przyszła z USA, czyli wstąpić do ruchu „Prawdziwa miłość czeka”, czytać świadectwa innych powstrzymujących się od seksu na łamach miesięcznika „Miłujcie się”. Albo powtarzać sobie: „Nie spiesz się przyjacielu! Przeżyjesz wiele pięknych nocy miłosnych, ale mało która dostoi tamtej chwili, gdy speszony spoconą dłonią wręczałeś dziewczynie pierwszy bukiecik fiołków”. Zaczyna pojawiać się – jako ekspert namaszczony przez PiS, ale też katolicki psycholog i teolog – w Telewizji Trwam i wypowiadać się w „Naszym Dzienniku”. Jej pozycja rośnie. Konferencje o świętości życia, które organizuje na KUL, stają się coraz dłuższe i bogatsze w prelegentów. Ci potem zapraszają ją na własne konferencje. O świętości życia w pracy ginekologa położnika opowiada prof. Chazan, a znany z organizacji Narodowych Marszów w Obronie Życia dr inż. Antoni Zięba piętnuje aborcję. Mimo to wciąż – czy to w publikacjach, czy podczas konferencji, na które zapraszają ją stowarzyszenia pro life – szuka zagrożeń i wrogów. Coraz częściej używa słowa „permisywne” na określenie rozwiązłości seksualnej. Permisywne są przede wszystkim kobiety, które, zamiast śledzić swój cykl, wybierają środki antykoncepcyjne, w odróżnieniu od NPR łatwe i wygodne. Zapewniają w ten sposób zbyt zagranicznym koncernom produkującym pigułki i prezerwatywy. Do koncernów dołączają się politycy, którzy wciskając Polakom kondomy, chcą osłabić ich liczebność. Ale przede wszystkim permisywni i do tego laiccy, czyli niewierni zasadom moralnym, są nauczyciele wychowania do życia w rodzinie. W większości „z mentalnością ukształtowaną w PRL”, skupieni na przyjemnościach zamiast na życiu wiecznym. Swoim i uczniów. Szybko nauczyciele – a głównie nauczycielki, o których pisze, że „totalnie dezakceptują normy moralne na rzecz hedonizmu” – stają się jej wrogiem numer jeden. Punktuje wyrządzane przez nie szkody: zaburzenie rozwoju psychoseksualnego dzieci, zawężanie prawdy o człowieku do sfery genitalnej, promocja kondomów zamiast formowania cnoty czystości. W opozycji stawia katechetów, którzy negatywnie oceniają nie tylko seks przedmałżeński, ale też praktyki masturbacyjne. I – co według niej ważne szczególnie teraz – zachęcają do współczucia i leczenia niezgodnego z prawem Bożym homoseksualizmu. Oni, w opinii Dudziak, naprawdę troszczą się o młodych ludzi. I to właśnie z myślą o nich broni wprowadzenia do szkół zmodyfikowanego pod dyktando środowisk homoseksualnych podręcznika „Wędrując ku dorosłości”. Bezskutecznie, bo z poprawkami – wykreślonym fragmentem o tym, że homoseksualistów trzeba leczyć – trafia do księgarń. „Laicko-permisywne środowiska będą zawsze z nami walczyć” – przekonuje w Radiu Maryja. Kto przyjaciel, kto wróg? Mimo to laicko-permisywni korzystają z jej konspektów dla gimnazjum na godzinach wychowawczych, katechezach i lekcjach wychowania do życia w rodzinie. Polecają je na forach internetowych. Piszą, że opracowane przez nią tabelki do skserowania i wklejenia do zeszytu są przejrzyste i jednoznaczne. Na przykład ta o różnicach między antykoncepcją a naturalnym planowaniem rodziny. Po stronie antykoncepcji: eliminowanie i niszczenie płodności. Po stronie naturalnego planowania: nie ma elementu niszczenia. Po stronie antykoncepcji: niebezpieczeństwo poczęcia dziecka z defektem. Po stronie NPR: nie powodują zagrożenia dla zdrowia dziecka. Do tego jasne wskazówki, np. gdzie kupić idealny na lekcje o aborcji plastikowy model „dziecka 10 tygodni od poczęcia”. Albo nieoceniony podczas lekcji na temat istoty seksualności człowieka pomysł z wykorzystaniem pudełka zapałek, który ma pokazać, czym różnią się mężczyźni i kobiety. Kiedy nauczyciel poprosi o podniesienie pudełka, chłopiec pochyli się, a dziewczynka przykucnie. Gdy każe zapalić zapałkę, chłopiec potrze o trzaskę od siebie, a dziewczynka do siebie. A kiedy przyjdzie ją zgasić, ona dmuchnie, a on potrząśnie ręką. To powinno naprowadzić uczniów na (dokładnie wypisane) wnioski na temat istoty płciowości. Czyli: „Musimy być inni. Nie można być zniewieściałym chłopakiem lub schłopiałą panną. Widzimy więc potrzebę dorastania w środowisku rówieśników tej samej płci. Jest to naturalne, że chłopcy trzymają się razem, a dziewczynki razem. (…) Sposób ubierania się dziewcząt może rozbudzać podniecenie u chłopców”. Były doktorant: – Marzył jej się autorski podręcznik totalny. W stu procentach katolicki, z poradami na temat naturalnego planowania rodziny. Próbowała go przeforsować, ale wciąż trafiała na opór MEN. Frustrowało ją to. Odżyła, kiedy PiS doszło do władzy i minister Anna Zalewska zaproponowała jej opracowanie nowej podstawy programowej – wspomina. Zaczyna coraz głośniej mówić (i pisać) o odsunięciu od pracy nauczycieli, którzy myślą inaczej niż ona. Tryska pomysłami na stworzenie sprawnego aparatu nacisku i eliminacji laickich. I włączenia do walki rodziców, którzy powinni zwracać uwagę na stan cywilny nauczyciela. „Rozwiedziony albo żyjący w konkubinacie może negatywnie wpływać na postawy uczniów”. Na ich sytuację rodzinną powinni też zwracać uwagę dyrektorzy i nie dawać im zajęć wychowawczych. Warto też pamiętać – przekonuje Dudziak – że pochodzenie inteligenckie nie zawsze idzie w parze z formacją religijną. „Więcej osób aprobujących katolicką moralność małżeńsko-rodzinną wywodzi się ze środowisk robotniczych i chłopskich”. Wróg czai się też poza pokojem nauczycielskim. Może wejść do szkół pod postacią prelegentów czy studentów organizujących pogadanki np. o AIDS. Dlatego wszystkich z zewnątrz – z wyjątkiem studentów KUL i toruńskiej uczelni Ojca Rydzyka – należałoby poddać rozmowom diagnostycznym, przeprowadzonym przez zespoły szkolne z katechetami na czele. Komisje weryfikacyjne sprawdziłyby postawy prelegentów wobec inicjacji seksualnej, wierności małżeńskiej, masturbacji, zachowań homoseksualnych czy znajomości metod rozpoznawania płodności. Do szkół wchodziliby oczywiście wyłącznie zwolennicy moralności katolickiej. Dla innych drzwi zostałyby na zawsze zamknięte. Zamknięta dla nich powinna też być kasa państwa. „Dotacje powinny obejmować wyłącznie wychowanie do miłości i odpowiedzialności”. Uratowane w ten sposób dzieci, już draśnięte grzechem, powinny trafić do Katolickich Stowarzyszeń Młodzieży, Ruchów Światło Życie czy Kręgów Domowego Kościoła. Tam starsi, z właściwym podejściem do życia, pokażą im, jak unikać pornografii, zachowywać skromność w ubiorze czy umiarkowanie pościć. Młodsi, jeszcze niezepsuci, dostaną do rąk podręcznik totalny – zrealizowane po latach walki marzenie dr hab. Urszuli Dudziak. *** W tekście wykorzystałam wypowiedzi dr hab. Urszuli Dudziak z Radia Maryja i fragmenty jej publikacji dostępnych w czytelni KUL.
prof dudziak mycie części intymnych trwam