44 views, 2 likes, 0 loves, 0 comments, 5 shares, Facebook Watch Videos from Bez Ciebie dzień smakuje mniej.: Nie chcę być dla Ciebie wszys­tkim. Chcę być kimś, z kim będziesz pragnął wszys­tko http://www.zm-impress.pl Tel - 692-125-872 FaceBook https://www.facebook.com/zespol.impress Wesprzyj nas: https://www.youtube.com/channel/UCo-mBAKY Strona TikTok „Dla Ciebie” to pierwsza rzecz, jaką widzimy po otwarciu aplikacji. Nic dziwnego, że każdy TikToker z aspiracjami na rozwinięcie kariery na tej platformie chce się tam dostać. Rzeczywiście daje to ogromną szansę na dotarcie do nowych osób, powiększenie swojej społeczności i zwiększenie zaangażowania. Lecz nagle w sercu mym strach zagościł. Pragnęłam Ciebie, Twojej miłości. Tyle miesięcy na to czekałam, Bo błędu swego nie rozumiałam. "Szczujesz Malutka"-gdy tak mówiłeś przy murze stałeś, Ze złości do mnie go zbudowałeś, A ja miłością zburzyć go chciałam. Historia znowu się powtórzyła, Ja błędu swego nie naprawiłam. Gdy ciebie w pobliżu nie ma jest o wiele. chłodniej. Błagam przytul mnie i ogrzej mnie na dobre. [Refren] Chce ci pokazać, że chce tylko ciebie. Bo płoniesz mocniej, niż gwiazdy na niebie. Weź mnie za ręke, przyciągnij do siebie. Chce już zawsze tu być. Chce już zawsze tu być ×2. Oglądaj krótkie filmy o #chce_byc_w_dc na TikTok. TikTok. Prześlij . Dla Ciebie. Obserwujący. LIVE. Zaloguj się, aby móc obserwować twórców, polubić Przewodnik jest przeznaczony przede wszystkim do prowadzenia katechezy dzieci przedszkolnych w wieku 6–7 lat. Niezależnie od zajęć katechetycznych prowadzonych w przedszkolu, dzieci te przygotowywane są bezpośrednio do spowiedzi i I Komunii w swoich parafiach. Życzymy satysfakcji z wykorzystania tych materiałów, a także twórczych Aq93cI. Rok się już kończy, rok się zaczyna, otwórzmy więc... przez tomek 24 lipca 2022, 19:12Tylko dla wybranychPrezes PiS Jarosław Kaczyński kontynuuje trasę po Polsce. Podczas spotkań przemawia i odpowiada na pytania z kartek. Słucha pochwał i owacji. A na zewnątrz policja i ochrona pilnują, by do sali ani do prezesa nie zbliżył się nikt, kto chce zadać kłopotliwe pytanie. Autor: Katarzyna Górniak / Źródło: Fakty TVN Zasady forumPublikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Fakty TVN nie ponoszą odpowiedzialności za treść informacjeFakty z 25 lipca Opozycja podkreśla, że dodatek węglowy nie rozwiąże problemu wzrastających kosztów ogrzewania. W programie powiemy również o tym, jak precyzyjna broń rakietowa sprawuje się w Ukrainie, a także o pielgrzymce papieża Franciszka do Kanady. Na "Fakty" TVN zaprasza Grzegorz Kajdanowicz. czytaj więcej »Kaczyński mówi na wiecach jak lider opozycji. Ci, co tego nie kupują, nie są wpuszczani Zreformujemy, zmienimy, mamy pomysły i plan - z takimi sloganami prezes PiS ruszył w Polskę. Jarosław Kaczyński prowadzi quasi-kampanię wyborczą tak, jakby był liderem opozycji, a nie partii, która rządzi od siedmiu lat. Niemniej jednak nie zapomina też narzekać na zachowującą się "nienormalnie" opozycję i "rozwrzeszczanych" wyborców. czytaj więcej »Rosną ceny surowców do ogrzewania. Politycy prześcigają się w pomysłach dla wyborców To musi być dodatek energetyczny, a nie tylko węglowy - Lewica złoży projekt ustawy w Sejmie. Co zrobi partia władzy? Na razie rząd stara się, żeby surowce w ogóle dotarły do Polski. czytaj więcej »Polska sprzeciwia się przymusowej redukcji zużycia gazu, co proponuje Komisja Europejska Polska nie zgadza się na obowiązkową redukcję zużycia gazu przez państwa Unii Europejskiej. Komisja Europejska ma zamiar ograniczyć zużycie gazu w UE o 15 procent od sierpnia do marca. czytaj więcej »Precyzyjna broń rakietowa bardzo dobrze służy Ukraińcom. "Nie odpuszczamy" Precyzyjne uderzenia niszczą rosyjskie magazyny amunicji, punkty dowodzenia i linie zaopatrzenia. Zdaniem brytyjskiego ministerstwa obrony rosyjscy dowódcy stoją przed dylematem, który front wzmacniać. Ten w Donbasie, czy ten na południu, w okolicach Chersonia, gdzie Ukraińcy szykują się do kontrofensywy. czytaj więcej »Papież udał się do Kanady. "Pokutna" pielgrzymka potrwa sześć dni Pielgrzymka papieża Franciszka do Kanady potrwa sześć dni. Codziennie będzie się on spotykał z rdzennymi mieszkańcami tego kraju. To oni przez lata byli krzywdzeni przez katolickich księży i siostry. Skala cierpienia w byłych szkołach dla rdzennej ludności jest porażająca. czytaj więcej »Porwanie i gwałt 14-letniej dziewczynki. "Miała być rzekomo winna 20 złotych" Na trzy miesiące sąd aresztował 39-letnią kobietę i 17-latka z zarzutami między innymi porwania i gwałtu na 14-letniej dziewczynce. Zatrzymanych w sprawie jest łącznie pięć osób. Ofiara wyszła ze szpitala. Według prokuratury - powodem agresji było uszkodzenie elektronicznego papierosa. czytaj więcej »Samorządowcy chcą inwestować, ale przekonują się, że ich nie stać Planów inwestycyjnych każdy wójt, burmistrz i prezydent ma pełne szuflady. Chcą budować i remontować, ale zderzają się z rzeczywistością. Ceny drastycznie poszły w górę - budżety są nieaktualne. Przetargi są, tylko nikt do nich nie przystępuje. czytaj więcej »Rishi Sunak i Liz Truss walczą o przywództwo w Partii Konserwatywnej Debata telewizyjna może przesądzić, kto zostanie brytyjskim premierem. Albo były minister finansów Rishi Sunak, albo szefowa dyplomacji Liz Truss. To oni walczą o przywództwo w Partii Konserwatywnej. Zwycięzcę poznamy 5 września. czytaj więcej »WHO: małpia ospa jest globalnym zagrożeniem To jest ważny komunikat Światowej Organizacji Zdrowia - małpia ospa jest globalnym zagrożeniem. To nie powód do paniki, tylko do zachowania ostrożności. Przypadki małpiej ospy - odzwierzęcej choroby wirusowej - mamy już w Polsce. Na świecie odnotowano łącznie ich 17 tysięcy. czytaj więcej »Mateusz Hołda zdążył przed 30-tką zostać najmłodszym w Polsce profesorem Ma teraz swoje pięć minut w mediach, ale ciężko na swój sukces zapracował. Jest wyjątkowo zdolnym i pracowitym naukowcem i lekarzem. Rzutem na taśmę Mateusz Hołda zdążył przed 30-tką zostać najmłodszym w Polsce profesorem. Zajmuje się kardiomorfologią, czyli budową serca. czytaj więcej »Polscy turyści śmiecą i ignorują zakazy. Kary zostały jednak zwiększone Prośby i ostrzeżenia nie robią na turystach żadnego wrażenia. W Morskim Oku nie można się kąpać, ani nawet moczyć nóg. Nigdzie nie można śmiecić. W Tatrach upilnować turystów jest ciężko. Sejm nawet dziesięciokrotnie podniósł wysokość mandatów. czytaj więcej »Prognoza pogody na wtorek 26 lipca We wtorek w ciągu dnia zachmurzenie w strefie frontowej duże i całkowite, ze słabymi i umiarkowanymi, przelotnymi opadami deszczu, których strefa przemieszczać się będzie z zachodu na wschód Polski. Lokalnie możliwe słabe burze (10-30 mm, porywy o prędkości do 50-70 km/h), zwłaszcza na południu i na wschodzie kraju. Na zachodzie zachmurzenie zmienne, z przelotnymi opadami deszczu. Temperatura maksymalna od 23 stopni Celsjusza na Pomorzu Zachodnim do 31 stopni Celsjusza na Podkarpaciu. Wiatr słaby i umiarkowany, południowo-wschodni skręcający na północno-zachodni. czytaj więcej »Fakty z 24 lipca Dwie osoby zginęły w wyniku przejścia nad Polską burzowego frontu. To starsza kobieta uderzona konarem i kierowca auta, na które spadło drzewo. Najbardziej niebezpiecznie było w województwach łódzkim, mazowieckim, małopolskim i podkarpackim. W programie także o wakacyjnych spotkaniach z politykami PiS, a także sprawa zaginięcia Fabiana. Na "Fakty" TVN zaprasza Grzegorz Kajdanowicz. czytaj więcej »Dwie ofiary śmiertelne nawałnic nad Polską. Strażacy interweniowali ponad dwa tysiące razy Dwie osoby zginęły w wyniku przejścia nad Polską burzowego frontu. To starsza kobieta uderzona konarem i kierowca auta, na które spadło drzewo. Najbardziej niebezpiecznie było w województwach łódzkim, mazowieckim, małopolskim i podkarpackim. Strażacy interweniowali ponad dwa tysiące razy. czytaj więcej » Sobota, 16 lipca 2022 r. 10:57 Woytek, źródło: w 11 meczach z niezłym skutkiem strzegł dostępu do bramki Legii (1 porażka), teraz walczy o miejsce w wyjściowej jedenastce. Prawdopodobnie sobotni mecz rozpocznie z ławki rezerwowych, ale zapowiada, że rywalizacja cały czas trwa. - Każdy z nas chce być jedynką i grać jak najwięcej. Dla żadnego z nas Legia nie jest zwykłym klubem, który jest po prostu przystankiem w karierze. Chcemy tu coś osiągnąć, to jest dla nas wymarzony klub i na pewno tak łatwo się nie poddamy - mówi Cezary Miszta. Zapraszamy na rozmowę z bramkarzem Legii. Czym różni się obecny Cezary Miszta od tego sprzed roku. Bardzo się zmieniłeś? Cezary Miszta: - Mentalnie bardzo się zmieniłem. Takich doświadczeń, jakie były przez ostatni rok, nie da się chyba zdobyć w żadnym innym klubie. Były wzloty, upadki, zwycięstwa w Lidze Europy, mecze z najlepszymi, po serie porażek w lidze. To nieocenione doświadczenie. Zmierzyłem się z tym, jaka jest presja Legii, jakie są oczekiwania i jak wygląda cała ta legijna otoczka od drugiej strony. Jak wygrywasz, jest super, a jak nie, to nie jest kolorowo. Od pewnego momentu niczego nie czytałem, odciąłem się, skupiłem na tym, co mówią trenerzy. To jest chyba klucz do sukcesu, żeby nie skupiać się na tym, co dookoła, tylko na tym, co mówią najważniejsze dla ciebie osoby. Oczywiście, są rzeczy, które i tak do ciebie dochodzą, ale ja odciąłem się na facebooku i twitterze. Po meczach z Rakowem i Leicester to był prawdziwy rollercoaster emocji - jednego dnia byłem na samym dole, a kilka dni później na samej górze. To mi dało bardzo dużo do myślenia, że trzeba to wypośrodkować i nie czytać tego, co dzieje się dookoła. Trener też dał ci odpocząć od tego medialnego zamieszania. - W meczu z Lechem zagrał Kacper Tobiasz. Takie było ustalenie, żeby nie działo się za dużo wokół mojej osoby. Seria porażek była coraz dłuższa i gdzieś to skupiało się też na mnie. Trener chciał mnie trochę oszczędzić. Pomogło? - Następny był mecz w Neapolu... fot. Woytek / Trener Aleksandar Vuković potarzał, że w Legii nigdy nie jest aż tak dobrze i źle, jak się pisze. Czy tak było? - Trener trafił tym w sedno. Jak zagramy dobry mecz, to każdy mówi, że jest super, a jak zły, to że jest tragedia. Nigdy nie można tego brać aż tak bardzo do serca. Czasami dla zwykłego kibica mecz wyglądał najgorzej, a kiedy wychodzimy na analizę z trenerem, okazuje się, że tak nie było, jak kreuje otoczenie. Vuković jest bardzo mądrym trenerem, szczególnie jeśli chodzi o legijne towarzystwo. Dużo mi pomógł i wiele mu zawdzięczam od samego początku. A konkretniej? - Przede wszystkim mnie wyciągnął, odbudował, bo wiadomo, jaka była runda jesienna. Rozmawiał ze mną kilka razy, przed obozem w Dubaju, po obozie w Dubaju. Dał mi takiego kopa, pokazał, że on we mnie bardzo wierzy i to mi bardzo pomogło. Trener Vuković umie zbudować zawodnika, to jego wielka zaleta. Powiedziałeś, że dla ciebie ważne jest to, co mówią i myślą ważne dla ciebie osoby. A kto jest dla ciebie ważny? - Przede wszystkim trenerzy - trener Dowhań, Arek, trener Runjaić. To są osoby, które mają bezpośredni wpływ na to, jak się rozwijam, na to czy gram, czy nie. Ich słucham przede wszystkim. A Artur Boruc? - Też. Teraz już go nie ma, ale jeśli będę czegoś potrzebował, mam z nim taką relację, że swobodnie mogę do niego się odezwać. Od niego chyba można też nauczyć się takiego odcięcia od mediów? - Artur ma charyzmę i jest mocny mentalnie. Pomagał mi w trudnych momentach, rozmawiał ze mną. Od Artura można wiele wyciągnąć. Pracować z kimś takim, to nieopisane doświadczenie. fot. Woytek / Ponad rok temu mówiłeś, że chcesz być następcą Artura, że on cię jakby do tego przygotowywał, ale chyba wszyscy spodziewaliśmy się, że to będzie płynniejsze przejście, a wiosna wyszła dziwnie. Jak się z tym czułeś - Ja robiłem swoje, skupiałem się na swojej osobie i na tym, że muszę zagrać kilka dobrych meczów i udowodnić, że zespół cały czas może na mnie liczyć. Nie miałem wpływu na sytuację z Arturem, to były decyzje innych osób. To było poza moją osobą. Cały czas czułem jego wsparcie. Nigdy nie było tak, że jak miał gorzej, to odbijało się na nas. Wręcz przeciwnie. Po sytuacji z Wartą sytuacja w bramce chyba była jasna. A jak jest po letnich przygotowaniach? - Po zgrupowaniu jeszcze nie dostaliśmy oficjalnej informacji, jak będzie wyglądała hierarchia w bramce [rozmawialiśmy 3 dni przed meczem z Koroną – przyp red.]. Z tego, co można wywnioskować, pod pierwszy mecz będzie szykowany Kacper. Mocno walczymy. Nawet jeśli Kacper zacznie sezon w bramce, rywalizacja nie jest zamknięta. Z meczu na mecz może nastąpić zmiana. Ta rywalizacja dla nas obu będzie korzystna. Każdy z nas chce być jedynką i grać jak najwięcej. Dla żadnego z nas Legia nie jest zwykłym klubem, który jest po prostu przystankiem w karierze. Chcemy tu coś osiągnąć, to jest dla nas wymarzony klub i na pewno tak łatwo się nie poddamy. To chyba nietypowa sytuacja, kiedy dwóch reprezentantów Polski walczy o jedno miejsce? - Bardzo nietypowa. Jestem przekonany, że i ja, i Kacper spokojnie byśmy grali w kilku klubach Ekstraklasy. To chyba jednak dobrze świadczy, że akademia bramkarska Legii funkcjonuje i że dwóch wychowanków walczy o miejsce w składzie. A jest jeszcze Dominik Hładun. - Nie zapominamy o Dominiku. Zagrał ponad 100 meczów w Ekstraklasie i też jest bardzo dobrym bramkarzem. Nie jest powiedziane, że nie pogodzi nas dwóch i to on będzie grał w pierwszym składzie. Czy cały ten układ na dłuższą metę nie zrobi się toksyczny? - Skupiamy się na tym, co możemy zrobić na boisku, a wszelkie decyzje są poza nami. My możemy wyjść na trening i dobrze prezentować się na boisku. Na nic więcej wpływu nie mamy. Tak wyrównanej rywalizacji w bramce nie było od dawna, chyba od czasów Malarza i Kuciaka. - Bardzo możliwe. Ja przychodziłem do Legii kiedy Arek zaczynał bronić. Mocno zacząłem się wtedy tym wszystkim interesować. Kto z naszej trójki by nie grał, to będzie to bardzo wysoki poziom. Niektórzy są zdania, że jeden z was powinien tego lata zostać wypożyczony, bo szkoda, by któryś z tak utalentowanych piłkarzy spędził jesień na ławce, a któryś z was będzie na to skazany. - Najważniejsze są minuty, bo treningiem nie wypracujesz tego wszystkiego, co złapiesz w meczach. Mając dwóch reprezentantów Polski, najlepszym rozwiązaniem byłoby gdybyśmy grali obaj, ale miejsce jest jedno. Czy pojawiło się zainteresowanie twoją osobą klubów z zagranicy? - Nie skupiałem się na tym. Nie pytałem menedżera o to. Jeśli coś się dzieje, to mój menedżer i dyrektor Zieliński o tym wiedzą. Nie chciałem nic o tym słyszeć. Chciałem skupić się na rywalizacji w Legii i to jest mój cel. Chciałbym trochę w Legii pograć. fot. Woytek / Jak czujecie się jako drużyna przed nowym sezonem? Jesteście mocniejsi? - Musimy wyczyścić głowy, bo jak będziemy myśleć o tym, co było w poprzednim sezonie, to zaraz się może zrobić powtórka. Czujemy w zespole fajną więź, była integracja na obozie, wytworzyła się więź pomiędzy nami. Najważniejsze to dobrze zacząć sezon, zwycięstwa zaczną nas budować i krok po kroku zaczniemy iść w górę i ten sezon zakończmy mistrzostwem. Taki jest nasz cel. Brakowało wam takiej integracji? Przez 1,5 roku tego nie było. - Nie było do tego okazji. To też jest potrzebne. Jak jest dobra atmosfera w zespole, to i na boisku się przyjemniej gra. Jak idzie jeden za drugiego w ogień, to jest bardzo potrzebne. Myślę, że ten obóz dużo nam dał, nie tylko pod względem piłkarskim, ale i mentalnym. Fajnie zgraliśmy się jako grupa, nowi zawodnicy szybko się wkomponowali. Jest duża szansa, żeby to dobrze wyglądało w tym sezonie. Udało się wprowadzić ten spokój? - W Legii tak naprawdę nigdy nie będzie spokojnie. Nawet jak wygrywasz, to zawsze jest coś jeszcze do poprawy, do zrobienia. Ten sezon będzie taki, że będziemy skupiali się po kolei na każdym meczu, a nawet jeśli by coś nie wyszło, to nie znaczy, że nie będziemy mogli osiągnąć celu. Najważniejsze, żeby krok po kroku realizować filozofię gry trenera Runjaicia i wygrywać każdy kolejny mecz. A jak oceniasz tę filozofię gry? Dużo zmieniło się w grze obrony i bramkarzy? - Jeśli chodzi o trenera Vukovicia i Runjaicia, to są całkiem inne style gry bramkarza. Trener Vuković za bardzo nie lubi ryzykować, grać od tyłu. Gdy graliśmy od tyłu, to była długa piłka na napastnika i bez ryzyka. Trener Runjaić bramkarza traktuje jak pierwszego rozgrywającego, od niego zaczynają się akcje. Trener chce, żeby bramkarz brał czynny udział w rozgrywaniu akcji. Bramki w meczu z Red Bullem padły po akcjach, które zaczęły się od Kacpra. To przynosi efekty, to nie jest tylko sztuka dla sztuki, jest na to rozegranie konkretny pomysł i są rezultaty. W której z tych filozofii lepiej się odnajdujesz? - Lubię obie. Jeśli trener wymaga, żeby zagrać długą piłkę, zagram długą piłkę. Jeśli trener chce, żeby zagrywać od tyłu, gram od tyłu. Gra nogami jest jedną z moich mocniejszych stron, dobrze się w tym czuję. Potrafię dostosować się do oczekiwań trenera i chcę robić to jak najlepiej. A co jest twoją słabą stroną, nad którą musisz mocno pracować? - Myślę, że przedpole. Na to najmocniej zwracamy teraz uwagę na treningach, wrzutki, dośrodkowania - te elementy gry najbardziej musimy poprawić i zaczęliśmy nad tym pracować. Na pewno przyjdą efekty. Ja sam widzę, że coraz lepiej się w tym czuję, a Arek też przekazuje nam swoje doświadczenie, dużo nam daje. Myślę, że może wyjść z tego coś fajnego w tym sezonie. Co poczułeś, gdy zobaczyłeś, że nie będziesz w pierwszym składzie w sparingu z Zorią? - To był tylko sparing. Co mogę powiedzieć? Ja zrobiłem swoje. To trener decyduje o tym, kto gra. Mogłem przez 20 minut pokazać się z jak najlepszej strony. Wybieraliście niedawno, kto będzie grał z numerem 1 na koszulce. Jak to się odbyło? - Trenerzy powiedzieli, że nie podobają im się nasze numery, że to nie są bramkarskie numery. Kacpra numer 59 w żaden sposób nie przypominał numeru bramkarskiego. Ja zostałem przy 31, podoba mi się ten numer. Wielu bramkarzy na świecie gra z 31, 1 była zajęta, a za 12 nie przepadam. Modlitwa jest pięknym misterium Boga i człowieka. Jest przyjaznym dialogiem dwóch zwróconych ku sobie osób. Jest wzajemnym wsłuchiwaniem się w siebie, wzajemną adoracją i wzajemną pracą. Chęć człowieka, aby oddać Bogu chwałę, powierzyć się Jego opatrzności, czy też prosić Go o błogosławieństwo jest poniekąd zawsze inspirowana przez Boga. Autor Nowotestamentalnego Listu do Filipian ujmuje tą tajemniczą zależność następująco: „Bóg jest w nas sprawcą i chcenia i działania, zgodnie z Jego wolą” (Flp 2,13). Będąc Chrześcijanami przynależącymi w sposób szczególny, przez sakrament Chrztu św., do Chrystusa, doświadczamy, że Pan Jezus przychodzi do naszych serc, jak do własnego domu, aby modlić się w nas do Ojca. Jeśli dajemy Mu miejsce w naszej czasoprzestrzeni i pozwalamy, aby Jego modlitwa w nas trwała, zauważamy, że jesteśmy coraz bardziej z Nim zjednoczeni. Modlitwa to realizacja Bożego i ludzkiego: „chcę być teraz z Tobą i dla Ciebie”. „Chcę” wychodzące od Boga jest zawsze w maksymalnym stopniu, natomiast „chcę” rodzące się w sercu człowieka może ograniczać się zaledwie do kilku westchnień deklaracji przynależności do Stwórcy. Przez Boga są one jednak wielkodusznie zauważone, przyjęte i pomnożone. Chrystus narodził się na ziemi jako człowiek (Łk 2, 1-21), nazwał nas swoimi przyjaciółmi (J 15,15) i uczynił nas uczestnikami Boskiej natury ( 1,4), ale wobec Transcendencji Boga niezmiennie pozostajemy jak Jego dzieci. Naszą relację z Bogiem powinien przenikać zawsze wyjątkowy respekt. Czasami nasza modlitwa nie jest łatwym spotkaniem z Bogiem. Towarzyszą nam różne rozproszenia. Nie potrafimy wyciszyć swojego serca, aby naprawdę z Nim porozmawiać, podziękować Mu, adorować Go, stawić czoła nieprzyjemnym doświadczeniom, które nas spotykają. Czasami przy okazji modlitwy zauważamy, jak bardzo jesteśmy zagubieni w wirze codziennych kłopotów, jak nasze mniej lub bardziej odpowiedzialne obowiązki zaprzątają nasze serce, iż trudno w nim wygospodarować i czas, i miejsce dla Boga. Ewangeliczny opis pobytu Pana Jezusa w domu Marty i Marii przybliża sytuację człowieka rozproszonego na modlitwie (zob. Łk 10, 38-42). Marta i Maria to dwa bieguny osoby niezintegrowanej, która chciałaby się modlić. Zaprasza Chrystusa do swojego wewnętrznego domu i chce Go wspaniale ugościć, ale właściwie nie ma dla Niego czasu. Jest zatroskana o wiele spraw i pochłonięta realizowaniem swoich licznych obowiązków. W rezultacie gani wobec Gościa to swoje „ja”, które szuka bliskości z Bogiem i pragnie się modlić. Próbuje wymusić u Chrystusa usprawiedliwienie dla swojej nieuporządkowanej aktywności. Ceremonialnie wygłasza przed oczekującym na nią Mistrzem słowa w kierunku swojego „kontemplacyjnego ja”: „Panie, powiedz jej, żeby mi pomogła”. Charakterystyczne dla takiej postawy jest to, że gubi cel swoich działań i pragnień. Niby chce oddać Bogu chwałę, ale woli całą sytuację, w której się znajduje trzymać w swoich rękach. Kiedy doświadcza obecnego przed nią Chrystusa, uzmysławia sobie nagle, że przecież nie ma nic, co mogłaby Mu ofiarować, czym mogłaby się przed Nim pochwalić. Użala się nad sobą, krytykuje innych, uruchamia swoje zdolności odwracania uwagi i marnowania czasu, aby zatuszować prawdę o swojej małości i wewnętrznym bałaganie. Nie próbuje zaprosić Chrystusa do swoich działań, nie omawia ich z Nim, nie chce Mu opowiedzieć o zmęczeniu, o tym, co pochłania ją w pracy. Po prostu daje się poprowadzić emocjom lęku, niedoskonałości, niegodności, grzeszności, itd. Nie potrafi wyrazić wobec Boga należnego Mu szacunku. Pan Jezus tylko pozornie jest bezradny. Po mistrzowsku walczy o swoje mieszkanie w osobie, która Go zaprosiła. Pochwalając Marię, przypomina o tej lepszej cząstce naszej osobowości, z którą w naturalny sposób zawsze jest w kontakcie, i która nie może być zagłuszona, zlekceważona, czy zapomniana. Wycisza w nas postawę Marty na korzyść Marii, aby podkreślić, że pomiędzy kontemplacją Boga i pracą musi być zachowana równowaga. Chwila spędzona w prawdzie przed Bogiem wprowadza pokój i ład w całe nasze życie i działanie. Przykładem osoby zintegrowanej na modlitwie może być ewangeliczny Zacheusz (Łk 19, 1-10). Choć jest człowiekiem grzesznym, pragnie zobaczyć przechodzącego przez Jerycho Jezusa. Koncentruje się całkowicie na obranym celu, wychodzi ponad swoją codzienność, zostawia opinię ludzką, nie angażuje się w nic innego, poza zobaczeniem Mistrza. Pan Jezus słyszy pragnienie celnika. Zatrzymuje się pod drzewem, na które wspiął się Zacheusz i wyraża swoje życzenie, że chce zatrzymać się w jego domu. Spotkanie owocuje wymianą dóbr. Zacheusz obdarza swym majątkiem biednych i deklaruje przemianę życia. Chrystus udziela daru Zbawienia jemu samemu i całej jego rodzinie oraz wszystkim związanym z prowadzeniem bogatego domu celnika. Jest to wspaniała opowieść o wrażliwości Boga na szczere pragnienie ludzkiego serca. Chrystus słyszy nasze modlitwy, gdy jesteśmy licznie zgromadzeni w Kościele, nie ma On względu na osoby. Odpowiada z wielką miłością i hojnością na zanoszone ku Niemu modlitwy, choć może nie zawsze w taki sposób, jaki nam się wydaje za odpowiedni. Potrzebujemy jednak odwagi, aby stanąć przed Nim w całkowitej prawdzie i z respektem ofiarować Mu swój czas. Modlitwa wyróżnia człowieka pośród innych Bożych stworzeń. Pozwala na zachowanie właściwej postawy wobec naszego Ojca. Nadaje sens naszemu życiu i pracy. Pomaga nam lepiej rozumieć siebie i innych ludzi. Nasza aktywność jest zawsze błogosławiona przez Boga, jeśli jest zgodna z Jego wartościami. Bez okazywania Bogu szacunku i adoracji nasze działania nie będą służyły ani nam, ani innym ludziom. Odwrócą nas od Boga, zamkną nas wirze egoistycznych i złudnych potrzeb. Ogołocą nas z godności Bożych dzieci. Zabiorą nam radość życia we wspólnocie z innymi ludźmi i z całym Bożym stworzeniem.

chce byc dla ciebie wszystkim