Lepiej, jakbyś kogoś zabił. Jeden skręt liczy się jak worek marihuany. Połowa wszystkich więźniów na Białorusi to skazani za narkotyki. Zadzwonił telefon: „Pani syn został aresztowany”. To jakaś pomyłka, powiedziała Julia, bo co może powiedzieć matka w takiej sytuacji – że Emil ma siedemnaście lat i maturę za miesiąc? Wcale nie Hitler ani Stalin. Dominika Obara Autorka Noizz.pl. udostępnij artykuł. Większość ludzi sądzi, że to austriacki zbrodniarz jest największym mordercą w dziejach ludzkości. Jak pokazuje ta popularna grafika, nazista musi ustąpić miejsca dwóm innymi krwawym dyktatorom. Adolf Hitler bez wątpienia jest uosobieniem wcielonego Szybko wytworzył się taki właśnie obraz filozofa, a to, czego próbuje on dokonać, jest przedstawiane jeszcze inaczej. To filozof odpowiada ostatecznie za ogólną perspektywę myśli i ideałów pewnych społeczności i kultur. Translations in context of "zabił on kogoś" in Polish-English from Reverso Context: Jeżeli protagonista zaprzyjaźnił się z Undyne i po tym zabił potwory: Undyne nienawidzi się za zaprzyjaźnienie się z protagonistą jako że zabił on kogoś krótko po tym, jak się zaprzyjaźnili. Eva Braun z terierem szkockim Katuschką i Adolf Hitler z owczarkiem Blondi. Zdjęcie z albumu Evy Braun, 1942 r. Foto: AKG/EAST NEWS. czy to przez roboty, web crawlers, oprogramowanie Podcasty. Amerykanie mogli zabić Hitlera, lecz generał Dwight Eisenhower uznał, że byłoby to niedżentelmeńskie. Jako prezydent USA zmienił zdanie: kazał dokonać zamachu np. na Fidela Udostępnij. 16 kwietnia 1947 roku w Oświęcimiu na terenie byłego obozu Auschwitz-Birkenau powieszono byłego komendanta (od 4 maja 1940 roku do 1 grudnia 1943) Rudolfa Hoessa. Wyrok wykonano o DFkB. Od 60 lat opis samobójstwa Adolfa Hitlera i Ewy Braun wzbudza wiele kontrowersji i dyskusji. Na początku obecnej dekady FBI odtajniło dokumenty, z których wynika, że wśród amerykańskich elit politycznych i wojskowych panowało po wojnie przekonanie, jakoby Adolf Hitler nie popełnił samobójstwa i zdołał w 1945 r. uciec z Niemiec do Ameryki Południowej. Na podstawie ujawnionych informacji badacze Simon Dunstan i Gerrard Williams przeprowadzili drobiazgowe śledztwo, a jego sensacyjne wyniki opublikowali w książce „Szary wilk. Ucieczka Adolfa Hitlera". Szczegółowo analizując różne fakty, dokumenty i poszlaki, autorzy książki doszli do wniosku, że wódz III Rzeszy nie tylko nie odebrał sobie życia, ale razem z Ewą Braun zdołał wydostać się z okrążonego Berlina i uciec przez Danię do hiszpańskiej bazy wojskowej Rens na południe od Barcelony. Stamtąd dzięki pomocy hiszpańskiego dyktatora gen. Francisco Franco para poleciała na Fuerteventurę (Wyspy Kanaryjskie). Dunstan i Williams uważają, że należąca do Hiszpanii wyspa była ostatnim przystankiem przed podróżą do Argentyny. Pierwsza para nieistniejącej już III Rzeszy została przewieziona do Ameryki Południowej na pokładzie U-Boota, który był rzekomo widziany przez kilku mieszkańców Fuerteventury. Po przybyciu do Argentyny Hitler miał zamieszkać ze swoją żoną w wiejskim domu nad jeziorem, położonym w zalesionej okolicy zwanej Inalco. Hitlerowie utrzymywali się ponoć ze sprzedaży zrabowanego podczas wojny złota i kamieni szlachetnych. Małżeństwo miało mieć dwie córki, które – według autorów tej hipotezy – mają dziś własne dzieci. Można więc powiedzieć, że Dunstan i Williams są przekonani, iż w Argentynie żyją potomkowie Ewy Braun i Adolfa Hitlera, otoczeni stałą opieką potomków ludzi wiernych do końca swojemu wodzowi. Pikanterii tej historii dodaje twierdzenie, że o spokojnym życiu zbrodniarza i jego żony doskonale wiedziały amerykańskie i argentyńskie służby specjalne. Dunstan i Williams utrzymują, że Hitler kupił sobie spokojną starość w zamian za przekazanie Amerykanom niemieckich technologii wojskowych, które nie zostały użyte w czasie II wojny światowej. Faktycznie, w latach 1944–1945 Adolf Hitler dość często w prywatnych rozmowach wspominał o tzw. cudownej broni (Wunderwaffe), która miała doprowadzić do ostatecznego zwycięstwa Niemiec (Endsieg). Amerykańscy badacze nie wzięli jednak pod uwagę, że zarówno „cudowna broń", jak i „ostateczne zwycięstwo" były określeniami stosowanymi w niemieckiej propagandzie już od I wojny światowej. To hasła agitatorskie o czysto sloganowym wydźwięku. Nie musiały się za nimi kryć żadne konkretne przesłanki czy obiekty. Po wojnie historycy często próbowali dociec, czym była Wunderwaffe Hitlera. Pojawiały się hipotezy, że chodziło przede wszystkim o osiągnięcia niemieckiego lotnictwa wojskowego, w tym samoloty myśliwskie Messerschmitt Me 163 napędzane silnikiem rakietowym, myśliwce odrzutowe Heinkel He 162 Volksjäger lub odrzutowe bombowce Arado Ar 234, służące także do celów rozpoznawczych. Każdą z tych maszyn można uznać za wielkie osiągnięcie techniczne, ale nie były one w stanie zmienić losów wojny. Zresztą niektóre z nich, jak bombowiec Ar 234, trafiły w ręce Amerykanów i Rosjan jako zdobycz wojenna. Gdyby uznać rewelacje Dunstana i Williamsa za prawdziwe, należałoby założyć, że Hitler za nietykalność musiałby zapłacić Amerykanom czymś, czego zwycięzcy nie byliby w stanie zdobyć i co miałoby naprawdę ogromne znaczenie dla rozwoju amerykańskiej obronności po wojnie. Co naprawdę wydarzyło się w berlińskim bunkrze? Rano 29 kwietnia 1945 r. Adolf Hitler pospiesznie poślubił Ewę Braun. Do bunkra udało się sprowadzić walczącego w oddziale Volkssturmu 34-letniego urzędnika partyjnego Waltera Wagnera, który poprowadził skromną uroczystość zaślubin. Kilka dni później zginął podczas walk o jedną z centralnych ulic Berlina. Znany dzisiaj opis ostatnich godzin życia Adolfa Hitlera i jego żony zawdzięczamy angielskiemu historykowi Hugh Trevorowi-Roperowi. Jako oficer SIS (brytyjski wywiad wojskowy, nazywany także MI6) przesłuchał on kilka osób, które przebywały w bunkrze Hitlera od 28 do 30 kwietnia 1945 r. Na podstawie tych zeznań oraz na podstawie dokumentów o dość niepewnym pochodzeniu, odnalezionych lata później przez innego brytyjskiego historyka Davida Irvinga, przyjęło się uważać, że 30 kwietnia 1945 r. prawdopodobnie o Adolf Hitler popełnił samobójstwo wraz ze swoją żoną. Wiarygodność metodologii badawczej przyjętej przez Trevora-Ropera i Irvinga jako pierwszy podważył Nicolaus von Below, były pułkownik i adiutant Führera ds. Luftwaffe. Below zarzucił Irvingowi fałszowanie lub ignorowanie niektórych źródeł historycznych. Dotyczyło to np. rzekomo odnalezionych zapisków Ewy Braun, które – jak się okazało później – zostały sfałszowane przez Luisa Trenkera. Podobnie rzecz się miała z „odnalezionym w Moskwie" dziennikiem Nicolausa von Belowa. W 1980 r. były adiutant Hitlera, którego można uznać za bardzo wiarygodne źródło, oświadczył, że książka „Ostatnie dni Hitlera" pióra oksfordzkiego profesora Hugh Trevora-Ropera, w której zresztą on sam był cytowany aż na 30 stronach, jest „zbiorem wyjątkowych bzdur". Below do końca życia twierdził, że informacje o śmierci Hitlera oparto na fałszywych zeznaniach wymuszonych podczas przesłuchań, które prowadził Trevor-Roper jako oficer SIS. Wydana w 1947 r. książka „Ostatnie dni Hitlera" ugruntowała przekonanie milionów ludzi na świecie, że 30 kwietnia 1945 r. Adolf Hitler wraz ze swoją żoną zamknął się w prywatnym saloniku berlińskiego bunkra. Kilkadziesiąt sekund po tym, jak padł pojedynczy strzał, do saloniku wszedł osobisty adiutant wodza sturmbannführer Otto Günsche, który po chwili powrócił do mapiarni i chłodno oświadczył zebranym tam ludziom: „Führer nie żyje". Ta część opisu nie wzbudza podejrzeń. Niepokój może budzić dopiero fakt, że z saloniku Hitlera wyniesiono ciała okryte kocami. Kto znajdował się pod kocem i czy rzeczywiście były to zwłoki zastrzelonego małżeństwa Hitlerów, pozostaje tajemnicą. Autopromocja Specjalna oferta letnia Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc KUP TERAZ Ostatnią osobą (oprócz Günschego), która widziała żywego Adolfa Hitlera, miała być Magda Goebbels, żona ministra propagandy i gauleitera Berlina. Podobno miała na kolanach błagać wodza, by zrezygnował z samobójstwa i uciekł z Berlina. Może zastanawiać, że Magda Goebbels wiedziała o możliwości takiej ucieczki. Wbrew później rozpowszechnianym opiniom Berlin nie był bowiem pułapką bez wyjścia. Kilku osobom z otoczenia wodza udało się uciec z obleganego miasta. Nicolaus von Below twierdził, że Trevor-Roper należał do tej grupy brytyjskich śledczych, którzy „wszelkimi sposobami próbowali wyciągnąć to, co chcieli usłyszeć". W świetle rewelacji opublikowanych przez Dunstana i Williamsa słowa byłego adiutanta Führera brzmią niepokojąco. Dlaczego oficerom brytyjskiego wywiadu wojskowego miałoby zależeć na stworzeniu takiej, a nie innej historii o samobójczej śmierci niemieckiego dyktatora? Listy gończe za Adolfem Hitlerem We wrześniu 1945 r. sowiecka prasa zaczęła oskarżać Brytyjczyków, że udzielili azylu Adolfowi Hitlerowi. Znamienne, że to właśnie historyk Trevor-Roper został wyznaczony do odparcia sowieckich oskarżeń. Rząd brytyjski natychmiast wspomógł wydanie jego książki „Ostatnie dni Hitlera". Dziesięć lat po jej publikacji Trevor-Roper zaczął przejawiać dziwną niepewność co do faktów, które sam wcześniej opisał. W wywiadzie dla berlińskiej gazety „Der Monat" stwierdził: „W ciągu tych dziesięciu lat kilka tajemnic ostatniej wojny wyszło na jaw, kilka stało się jeszcze bardziej tajemniczymi. (...) Napisano nowe artykuły i książki, podano w wątpliwość lub nawet odwołano wcześniejsze ustalenia". Wtajemniczeni wiedzieli, że miał duże wątpliwości co do prawdziwości opisu ostatnich godzin życia Adolfa Hitlera. Być może bał się kompromitacji i był gotowy zawczasu zakwestionować własne ustalenia. Te wahania skończyły się, kiedy z rąk królowej otrzymał tytuł lorda Dacre i został przyjęty w skład Izby Lordów. Dość nietypowy zaszczyt jak na zwykłego historyka. Trevor-Roper wiedział, że jego opis jest niepełny. Niestety, nie mógł przesłuchać ważnych dla śledztwa świadków pozostających w niewoli sowieckiej, w tym przede wszystkim: adiutanta Hitlera Otto Günschego, komendanta straży przybocznej Johanna Rattenhubera, kamerdynera Heinza Lingego, kapitana lotnictwa Hansa Baura oraz oficera gwardii przybocznej Harry'ego Mengerhausena. Była to grupa oficerów, którzy wraz z reichsleiterem Martinem Bormannem weszli do saloniku Hitlerów tuż po ich domniemanym samobójstwie i wynieśli zawinięte w koce zwłoki, aby spalić je przy użyciu zaledwie 40 litrów benzyny w leju po bombie przed bunkrem. Znamienny jest fakt, że chociaż tuż po wojnie Rosjanie zarzucali Brytyjczykom udzielenie azylu Hitlerowi, to już w 1956 r. nie zgadzali się na jakikolwiek kontakt tej grupy trzymanych w niewoli Niemców z brytyjskimi śledczymi. Co ciekawe, żyjący wtedy na wolności świadkowie ostatnich dni Hitlera, tacy jak choćby Erich Mansfeld, wyrażali wątpliwości co do prawdziwości opisanych przez Trevora-Ropera wydarzeń. Tak naprawdę jedynymi, którzy nie negowali opisu z jego książki, byli przywódca Hitlerjugend Artur Axmann oraz szofer Führera Erich Kempke. Już w czasie pobytu w amerykańskiej niewoli twierdzili oni, że widzieli wynoszone przez Günschego i Bormanna zwłoki Adolfa i Ewy Hitlerów. W maju 1945 r. na osobiste polecenie Józefa Stalina do Berlina przybył specjalny oddział śledczych kontrwywiadu NKWD, który drobiazgowo badał pomieszczenia berlińskiego bunkra Hitlera. Czego tam szukali? W przesłanym prawdopodobnie samemu Stalinowi raporcie znajdował się następujący opis: „Na podstawie dużej liczby rozbryzgów i strużek krwi na sofie należy wnioskować, że zranieniu towarzyszyło wydatne wynaczynienie, wobec czego należy je określić jako zagrażające życiu. W momencie zranienia dana osoba musiała siedzieć w prawym rogu sofy przy poręczy (...). Uszkodzenie głowy było następstwem strzału w głowę, a nie uderzenia ciężkim przedmiotem". Wydawałoby się, że ten raport zamykał sprawę. Jest jednak problem z jego wiarygodnością. Zdjęcia wykonane przez żołnierzy Armii Czerwonej, którzy zajęli bunkier przed przybyciem śledczych z NKWD, nie pokazują opisanego rozbryzgu krwi na ścianie. Pokój jest czysty jak na wystawie. Ciekawe jest też, że nigdy nie znaleziono nadpalonych czy niedopalonych ciał, tak jak w wypadku rodziny Goebbelsów. Czaszka – fałszywy trop 9 czerwca 1945 r. marszałek Gieorgij Żukow oświadczył publicznie: „Nie odkryliśmy żadnych zwłok, które mogłyby być zidentyfikowane jako zwłoki Hitlera. Wszystko jest w najwyższym stopniu tajemnicze". Na jeszcze bardziej śmiałą uwagę pozwolił sobie niejaki pułkownik Bazarin, który stwierdził bez ogródek: „Moim zdaniem Hitler znalazł jakąś kryjówkę i żyje sobie gdzieś w Europie, prawdopodobnie u generała Franco". W 1947 r. na półkach nowojorskich księgarń pojawiła się książka „Speaking Frankly" autorstwa amerykańskiego sekretarza stanu Jamesa E. Byrnesa. Na stronie 68 pierwszego wydania znajduje się niezwykle ciekawa informacja. Według Byrnesa Stalin podczas konferencji poczdamskiej zadeklarował, że wierzy, iż Hitler żyje w Hiszpanii lub Argentynie. Z kolei 3 maja 1945 r. Agencja Reutera podała, że prezydent Harry Truman jest głęboko przekonany, że Hitler na pewno nie żyje. Skąd tak ogromna rozbieżność między przywódcami nowych światowych supermocarstw? Być może śmierć Hitlera była wstępem do wielkiej wojny propagandowej, jaką mocarstwa miały toczyć między sobą przez następne pół wieku. Sam Stalin twierdził, że „bajka" o śmierci Hitlera w berlińskim bunkrze jest zwykłym „faszystowskim trikiem", który umożliwił mu ucieczkę przed sprawiedliwością. Ta wypowiedź jest sprzeczna z tym, co Stalin musiał już wtedy wiedzieć od swoich ludzi prowadzących śledztwo w Berlinie. W maju 1945 r. jednostka kontrwywiadu NKWD odnalazła bowiem dentystkę Hitlera Kathe Hausermann i technika dentystycznego Pritza Echtmanna, który przez lata wykonywał protezy dla Adolfa Hitlera. Obydwojgu przedstawiono odnalezione gdzieś w okolicach bunkra ludzkie kości, w tym fragment czaszki i żuchwę. Na podstawie zębów, koronek i uzupełnień dentystka i protetyk stwierdzili jednoznacznie, że była to żuchwa Adolfa Hitlera. Dziwią dalsze losy tych szczątków. Część z nich umieszczono w magdeburskich koszarach, a do Moskwy wywieziono jedynie fragment czaszki, który był przebity na wylot pociskiem kal. 7,65 mm. Sowieckim śledczym wszystko wydawało się jasne, ponieważ według zeznań świadków Hitler posiadał dwa osobiste pistolety Walther: kaliber 7,65 i kaliber 6,35. Stalin, przekonany już o samobójczej śmierci Hitlera, zachował fragment czaszki jako swoisty fetysz po swoim największym wrogu. W kwietniu 1970 r. szef KGB Jurij Andropow wydał polecenie zniszczenia przechowywanych w koszarach w Magdeburgu domniemanych doczesnych szczątków małżeństwa Hitlerów. Pozostawiono jedynie przechowywany na Kremlu fragment czaszki z dziurą po kuli. Miał on na zawsze stanowić dowód samobójczej śmierci Hitlera. Jednak badania DNA przeprowadzone na Uniwersytecie Connecticut przez amerykańskiego archeologa dr. Nicka Bellantoniego bezsprzecznie dowiodły, że znajdująca się w archiwach FSB „czaszka Hitlera" jest czaszką kobiety w wieku 20–40 lat. Adolf Hitler 20 kwietnia 1945 r. ukończył 56 lat. Mógł to więc być fragment czaszki Ewy Hitler, która w chwili domniemanej śmierci miała 33 lata. Problem jednak w tym, że wszyscy świadkowie twierdzili, że żona wodza umarła wyłącznie od zatrucia cyjankiem potasu. Komunistyczne manipulacje? Zdaniem niemieckiego historyka Wernera Masera Sowieci świadomie fałszowali historię śmierci Hitlera w celu wykorzystania jej w wojnie propagandowej z państwami zachodnimi. Negowanie samobójstwa Hitlera miało oczernić Amerykanów i Brytyjczyków jako tych, którzy chronią zbrodniarza w zamian za jego złoto, a jego samego przedstawić jako tchórza, który niczym szczur uciekł przed karzącą ręką sprawiedliwości. Dopiero w 1968 r., a więc aż 15 lat po śmierci Stalina, radziecki historyk Lew Bezymienski stwierdził, że nie ma żadnych podstaw, aby uważać, że Hitler uciekł z berlińskiego bunkra. Kwestią dyskusyjną pozostawała jednak forma tego samobójstwa. Historycy państw bloku wschodniego przez długie lata uważali, że odebranie sobie życia strzałem w głowę było zbyt honorowe dla takiego zbrodniarza jak Hitler. Werner Maser podkreślał, że szczególnie historycy z NRD mieli obowiązek przedstawiania śmierci Hitlera jako haniebnej. Potwierdzają to ostre słowa Olafa Groehlera, który w pracy „Das Ende der Reichskanzlei", opublikowanej w 1976 r. na zlecenie Instytutu Historii Akademii Nauk NRD, pisał: „Koniec Adolfa Hitlera nie był ani chwalebny, ani tragiczny. Nie poległ, jak skłamał jego następca Dönitz, w walce, zabijając się z rewolweru, ale kazał, żeby adiutant odstrzelił go jak psa po zażyciu wraz z Ewą Braun cyjanku potasu". Pozostaje pytanie: skoro przechowywany na Kremlu fragment czaszki nie należał do Adolfa Hitlera, to czy możemy uznać, że pozostałe kości zniszczone na rozkaz Jurija Andropowa mogły był szczątkami małżeństwa Hitlerów? W swoim testamencie z 29 kwietnia 1945 r. Hitler kazał napisać: „Ja sam i moja żona wybieramy, aby uniknąć hańby ucieczki i kapitulacji, śmierć. Jest naszą wolą, aby nas natychmiast spalono w tym miejscu, gdzie wykonywałem największą część swojej pracy w 12-letniej służbie mojemu narodowi". Czy Adolf Hitler miał wówczas świadomość, że spalenie jego zwłok jest w zaistniałych okolicznościach rozkazem niewykonalnym? Nie wiadomo, skąd Otto Günsche, Johann Rattenhuber, Heinz Linge i Erich Kempke wzięli aż dwa 20-litrowe kanistry benzyny. Czyżby takie paliwo zostało zachowane na czarną godzinę, by umożliwić wodzowi ucieczkę z okrążonego miasta? Jest pewne, że zwłoki dwojga dorosłych osób nie mogły zostać skremowane przy użyciu zaledwie 40 litrów benzyny. Jaki był więc dalszy los truchła zbrodniarza? Żadna relacja nie wskazuje, aby ktokolwiek te zwłoki przenosił, zakopywał lub dalej próbował spalić. Podobna próba spalenia ciał Josepha i Magdy Goebbelsów, którzy mieli przeżyć Hitlera zaledwie o kilka dni, spowodowała jedynie zwęglenie skóry i upiorną deformację zwłok byłego ministra propagandy. Jego ciało oraz zwłoki jego żony i dzieci nie zostały nawet zakopane w ogrodzie Kancelarii Rzeszy, lecz pozostawione niczym odpady na środku dziedzińca przed bunkrem. A przecież w chwili śmierci Joseph Goebbels był oficjalnie kanclerzem III Rzeszy. Hitler na Antarktydzie? W 1952 r. nowojorski miesięcznik „The National Police Gazette" opublikował wywiad z anonimowymi świadkami z otoczenia Hitlera – panem X i panem – którzy twierdzili, że 30 kwietnia 1945 r. esesmani z otoczenia Führera, z Günschem na czele, zainscenizowali samobójstwo małżeństwa Hitlerów oraz wyniesienie ich zwłok przed bunkier. Zdaniem tych świadków jeszcze tego samego dnia Adolf Hitler i jego żona zostali wywiezieni z Berlina niewielkim samolotem rozpoznawczym Fieseler Fi 156 Storch, a po przesiadce w północnych Niemczech lub Danii polecieli do Norwegii, skąd łódź podwodna zabrała ich w kierunku Antarktydy. Wywiad dla nowojorskiego pisma brzmiał wówczas jak piramidalna bzdura. Wywołał jednak dość duży niepokój wśród amerykańskiej opinii publicznej. Dzisiaj niepokoi zgodność niektórych szczegółów ze śledztwem przeprowadzonym przez Simona Dunstana i Gerrarda Williamsa. Nie jest to zresztą pierwsza tego typu spekulacja o ucieczce Hitlera z Berlina drogą powietrzną. Równie intrygująca jest tajemnicza wizyta w berlińskim bunkrze 26 kwietnia 1945 r., a więc trzy dni przed domniemanym samobójstwem Hitlera, rannego generała pułkownika (generaloberst) Roberta Rittera von Greima i pilotki Hanny Reitsch. W rozmowach z ludźmi z otoczenia wodza nie ukrywali oni, że zamierzają go wywieźć pod osłoną nocy. Hanna Reitsch zeznała wiele lat później, że Hitler odmówił przyjęcia pomocy, ale w uznaniu odwagi mianował von Greima feldmarszałkiem i głównodowodzącym Luftwaffe. Z nielicznych zeznań świadków wynika, że oboje opuścili bunkier wodza 28 kwietnia. Wykorzystując niezniszczony jeszcze fragment Unter den Linden, Hanna Reitsch w popisowy sposób wystartowała spod Bramy Brandenburskiej samolotem szkoleniowym Arado 96 i przeleciawszy tuż nad głowami sowieckich żołnierzy 3. Armii Uderzeniowej, wyrwała się wraz z nowym dowódcą Luftwaffe z okrążonego Berlina. Nie ma żadnej pewności, że na pokładzie tego samolotu znajdował się ktoś oprócz nich. Zastanawiać może jedynie cel ich wizyty. Fakty i mity We wrześniu 2013 r. zmarł były oberscharführer SS Rochus Misch. Wraz z drugim esesmanem Johannesem Hentschlem służył jako ochroniarz, operator centrali telefonicznej i kurier wodza III Rzeszy. 2 maja 1945 r. Misch opuścił bunkier i usiłował uciec z Berlina, ale został aresztowany przez Armię Czerwoną. Po dziewięciu latach w sowieckiej niewoli wrócił do Niemiec. Przez lata twierdził, że widział zwłoki Adolfa Hitlera. Jego historii nikt jednak nie potwierdził. Wcześniejsze zeznania świadków wykluczały go z grona osób uczestniczących w „ostatniej drodze" Hitlera. Misch starannie wykorzystywał swój status świadka i udzielał coraz liczniejszych wywiadów. We własnych opowiadaniach urósł ze zwykłego sierżanta obsługującego centralkę telefoniczną do osobistego ochroniarza czuwającego przy wodzu dzień i noc. W miarę upływu lat kreślił coraz cieplejszy obraz Hitlera jako wspaniałego szefa. Nic jednak nie wskazuje, że mógł rzeczywiście widzieć wynoszone zwłoki Hitlera. O wiele bliższa prawdy wydaje się scena pokazana w filmie Olivera Hirschbiegela „Upadek" z 2004 r.: Misch widzi jedynie, jak Otto Günsche wynosi z salonu jakieś ciało zawinięte w koc, a za nim pojawia się Martin Bormann trzymający na rękach owinięte kocem domniemane zwłoki Ewy Braun. Silnie podkolorowane „zeznania" Rochusa Mischa mogą wskazywać, że tak naprawdę należy bardzo ostrożnie podchodzić do relacji z ostatnich dni życia Hitlera. Ujawnione w ostatnich latach dokumenty FBI też nie są żadnym dowodem wyjaśniającym sprawę, jedynie powodują jeszcze większy bałagan poznawczy. Wskazują one, że Adolf Hitler uciekł z Niemiec dziesięć dni po swoim sfabrykowanym samobójstwie i w otoczeniu 50 osób udał się przez Hiszpanię i Wyspy Kanaryjskie do Argentyny. Tam zgolił złowrogi wąsik, zapuścił brodę i wiódł spokojne życie ojca rodziny. Autorzy książki „Szary wilk. Ucieczka Adolfa Hitlera" twierdzą, że zmarł 13 lutego 1962 r. w wieku 73 lat. Na podstawie ich śledztwa powstał miniserial dokumentalny kanału History – „Polowanie na Hitlera". Historycy na całym świecie przyjęli jednak rewelacje głoszone przez Dunstana i Williamsa z olbrzymim dystansem. Moderatorzy: Delwin, SOLON, zecer, Wice-Admini Czy Polacy powinni zabić Hitlera w Warszawie? Tak 10 71% Nie 4 28% Liczba głosów : 14 Re: "Polski zamach na Hitlera" Schellenberg So 19 lip, 2003 08:00 Witam. Czas na nowy temat. Dnia 5 października 1939 r. Adolf Hitler przejeżdżał swoim samochodem na paradzie zwycięstwa w Warszawie, nie wiedząc jak wielkie groziło mu niebezbieczeństwo. Pod drogą, którą miał przejeżdżać Hitler Polacy podłożyli 500 kg trotylu (wybuch tego ładunku był tak wielki, że zabił by wszystkich w promieiu 100 m). Moje pytanie jest następujące: Czy Polacy powinni zabić Adolfa Hitlera? Jakie by to miało konsekwencje dla narodu polskiego? Zapraszam do dyskusji. Pozdrawiam serdecznie - Schellenberg. Jedna torpeda w celu, jeden statek na dnie - Otto Kretschmer. Schellenberg Podporucznik marynarki Posty: 414Dołączył(a): N 09 mar, 2003 22:15 Strona WWW Re: "Polski zamach na Hitlera" zbawiciel85 So 19 lip, 2003 16:42 Tak wczesna śmierć Hitlera mogłaby bardzo różnie wpłynąć na sytuację w Polsce. 1. Kompletny chaos w III Rzeszy i separatystyczny pokój na wschodzie -> rokowania z Aliantami, na temat pokoju na warunkach quo. 2. Dojście do szczytów władzy Bormanna, Himlerra czy Goeringa, represje na polskim narodzie i dalsze prowadzenie wojny. Możliwość(choć bez Hitlera wątpię) pokonania Francji i ewentualny pokój z zachodem, z pełnym zagarnięciem już zajętych ziem - lebensraum fur alles. Były także minusy - choć w tamtym okresie ich nie widziano. To Hitler doprowadził do kompletnego zniszczenia Niemiec i tym samym ideologi Nazizmu... Pozdrawiam idę po mleko a mi się niechce :( Zaklinam was, bracia, pozostańcie wierni ziemi i nie wierzcie tym, co wam o nadziemskich mówią nadziejach! Truciciele to są wiedni czy nieświadomi! zbawiciel85 Generał brygady Posty: 576Dołączył(a): Cz 30 sty, 2003 22:34Lokalizacja: Szczecin Strona WWW Re: "Polski zamach na Hitlera" Mariusz N 20 lip, 2003 11:37 W książce Davida Irvinga ,,Wojna Hitlera'' jest mowa o opozycji antyhitlerowskiej już w 1938 r. Gdyby go diabli wzięli, przypuszczalnie to ona przejęłaby władzę, ale jest rzeczą dyskusyjną czy Niemcy wycofaliby się z Polski na linię granicy sprzed 1 września. Według mnie na pewno nie oddaliby Gdańska, Pomorza, Śląska przy, oczywiście aplauzie Zachodu. W najbardziej optymistycznej wersji granice Polski to te mniej więcej z okresu Królestwa Kongresowego. Nie zapominajmy o Mariusz MarszałekDziadek Administrator Posty: 3836Dołączył(a): Pt 23 maja, 2003 21:55 Re: "Polski zamach na Hitlera" Schellenberg Pt 25 lip, 2003 11:07 Cześć. Więc według mnie, zamach na Hitlera z jednej strony powinien być wykonany: - jeśliby wódz III Rzeszy zginął, to może II wojna światowa nie pochłonęła by takiej ilości ofiar jak to miało miejsce (ok. ludzi). - z drugiej strony major Niepokólczycki nie wykonał zamachu, ponieważ obawiał się, że gdyby Hitler zginął, w Polsce mogłaby być nieprawdopodobna masakra ludności polskiej (co i tak miało miejsce w czasie II wojny światowej). Trudno obecnie powiedzieć czy Polacy powinni zabić Hitlera, mimo to jestem zaskoczony wynikiem sondażu. Zapraszamy na - aktualizacja, a w niej... (zobaczcie sami). Pozdrawiam serdecznie - Schellenberg. Ostatnio edytowano Pt 25 lip, 2003 14:09 przez Schellenberg, łącznie edytowano 1 raz Jedna torpeda w celu, jeden statek na dnie - Otto Kretschmer. Schellenberg Podporucznik marynarki Posty: 414Dołączył(a): N 09 mar, 2003 22:15 Strona WWW Re: "Polski zamach na Hitlera" TOŁDI Pt 25 lip, 2003 11:45 Konsekwencje takiego zamachu moim zdaniem zależałyby od tego kto przeja by władę w III Rzeszy . Jeśli nie daj Boże Himler ( choc nie wiem czy był juz wtedy na tyle silny) , lub Goering to przechlapane . Bardzo mozliwe że powsałaby sytuacja podobna do tej jaka była w ZSRR po smierci Stalina , co nie zmienia faktu ze Niemcy nadal dysponowali by swą silna armią . Mozliwe też że po smierci Hitlera panstwa zachodnie zobaczyłyby w zaistniałej sytuacji swą szansę na okiełznamie Niemiec - ale hipoteza raczej watpliwa . Jeśli zaś znalazłby sie ktos z głową na karku to historia mogłaby sie rożnie potoczyć łącznie z wycoaniem sie Niemców z Polski ( no niestety zostali byśmy w okrojonych granicach ). I tu pojawia sie to samo pytanie co niemal przy kazdym temacie związanym z Polską i Adolfem - a co na to tawarisz Stalin ???????? „ Panie Boże , proszę Cię , abyś dziś nie wspierał tych łajdaków , moich wrogów . A jeśli już nie chcesz mnie wspierać , to siedź cicho i patrz , co ja robię „ TOŁDI Futrzatyhonorowy wiceadministrator Posty: 4775Dołączył(a): Śr 16 lip, 2003 14:15Lokalizacja: Varsowia Re: "Polski zamach na Hitlera" Radek Pt 25 lip, 2003 13:07 Nie nie i jeszcze raz nie! Wyobraźcie sobie: Hitler ginie w Warszawie, Polska leży w ruinie a połowa jej ziem jest już w rękach ZSRR. Po śmierci Hitlera raczej nie liczyłbym na objęcie władzy przez pojedyńczą osobę. Zaczęłaby się raczej wojna o fotel Fuhrera i doprowadziłoby to do ogromnego chaosu w III Rzeszy. Nie chodzi mi o to, że ludzie wylegli by na ulice ale zapanowałby chaos decyzyjny. Nie zapominajcie, że sam hitler stwarzał w swoim najbliższym otoczeniu atmosferę konkurencji i specjalnie tak organizował prace podwładnych, żeby ich kompetencje zazębiały się i zachodziły na siebie. Ciągła zawiść doprowadziła do skonfliktowania niemal wszystkich instytucji [najlepiej to widać na przykładzie agencji wywiadów]. W tej atmosferze walka o schedę była moim zdaniem nieunikniona. I co robi stalin? Długo bym się na jego miejscu nie zastanawiał tylko pchnął armię dalej na Zachód. Kto go miał niby wtedy zatrzymać? Zrujnowana Polska, osłabione Niemcy, słabe jak zawsze Słowacja i Rumunia? To byłby prawdziwy Czerwony Sztorm. Takie jest moje skromne zdanie. Pozdrawiam, Radek Rzeszotarski Radek Kapitan Posty: 856Dołączył(a): Pn 14 kwi, 2003 10:01Lokalizacja: Tychy Re: "Polski zamach na Hitlera" Mariusz Pt 25 lip, 2003 21:02 Niby tak, ale czy niejaki Hess nie był juz wtedy wyznaczony na następce Adolfa? Nie jestem specjalista w tym zakresie i może coś mylę, ale wydaje mi sie, że w tym przypadku - jeżeli mam rację- to po prostu było by tak : umarł król, niech żyje król. Uważam, że w tym czasie opozycja w łonie armii i kierownictwa Niemiec nie była aż tak mocna. Co do rosyjskiej armii? Pokazała swą siłę w Finlandii. A Wehrmacht był w tym czasie może nie największym, ale na pewno najsprawniejszym wojskiem na świecie. Uważam, że konflikt rosyjsko- niemiecki to rzecz nieunikniona, ale wątpię, czy w 39 r. W tym przypadku stawiam na wiosnę 40. Ala jakby nie było - znów cała zadyma na ziemiach polskich. Ostatnio edytowano Wt 10 paź, 2006 21:15 przez Mariusz, łącznie edytowano 1 raz Mariusz MarszałekDziadek Administrator Posty: 3836Dołączył(a): Pt 23 maja, 2003 21:55 Re: "Polski zamach na Hitlera" Binas Pn 04 sie, 2003 12:57 Moim zdaniem upadły by całe morale społeczeństwa. Podpisany zostałby na 99% pokój Niemcy i Alianci , chociaż bez Hitlera niemcy wyszli by o wile lepiej i naewt mogli by wygrać wojnę. W tym okresie (1939) jednak byli jeszcze za słabi, ale jak by Himmler został fuhrerem to byłoby jak za Hitlera Czas rozpocząć krucjatę aby nawrócić pogan !!! Binas Podporucznik Posty: 276Dołączył(a): Pn 04 sie, 2003 12:03Lokalizacja: Bunkier Re: "Polski zamach na Hitlera" Erek Pn 04 sie, 2003 14:52 nie powinni ponieważ nastepne posuniecia hitlera doprowadzily do upadku III Rszeszy. Mieli do wyboru wojnę albo hańbę. Wybrali hańbę. A wojnę będą mięli i tak... Erek Starszy sierżant Posty: 129Dołączył(a): Śr 19 lut, 2003 09:12Lokalizacja: Sandomierz Re: "Polski zamach na Hitlera" Ragnarok Pn 11 sie, 2003 20:07 Ja uważam, że nie doszło by do rzadnego większego chaosu. Niemcy przecież były w szczycie rozwoju i już po kilku zwycięstwach, po Hitlerze władzę przejął by jeden z jego ludzi, ale jego władza nie była by taka mocna, co by nie przeszkadzało Niemcom w podboju Europy. Teraz Niemcy by nie popełniły takiego błędu, jak w czasie Bitwy o Anglię(i wielu innych), bo nowy wódz nie miałby takiej wielkiej władzy nad wojskowymi. Ragnarok Chorąży Posty: 151Dołączył(a): So 21 cze, 2003 16:02Lokalizacja: Warszawa Re: "Polski zamach na Hitlera" Radek Wt 12 sie, 2003 07:10 Jeden z ludzi Hitlera przejmuje władzę? Pieknie, tylko wskaż który. Żaden z nich nie miał wystarczającej pozycji i poparcia w armii jak i w społeczeństwie. Hitler to była ikona a Himmler zawsze był kojarzony z SS i przez społeczeństwo był niezbyt lubiany [taki eufemizm]. No więc kto? Himmler, Hess, Goering, Bormann? Każdy z nich po przejęciu władzy miał kilku przeciwników tylko czekających na to żeby mu wbić sztylet w plecy przy najbliższej okazji. Hitlera wszyscy oni poważali a siebie nawzajem nienawidzili. Niby jak miał się w takiej sytuacji wyłonić silny wódz? Pozdrawiam, Radek Rzeszotarski Radek Kapitan Posty: 856Dołączył(a): Pn 14 kwi, 2003 10:01Lokalizacja: Tychy Re: "Polski zamach na Hitlera" Butryk Wt 12 sie, 2003 12:27 Tylko, że Himmler Radku z nich wszystkich miał najwieksze możliwości. Dowodził ponad pięciomilionową rzeszą oddanych mu ludzi. Tak więc dla mnie to właśnie Hmmler był najpoważniejszym kandydatem do przejęcia władzy po Hitlerze. Butryk Generał brygady Posty: 1059Dołączył(a): So 17 maja, 2003 19:10Lokalizacja: Brzeg Dolny Medale Strona WWW Re: "Polski zamach na Hitlera" Mariusz Wt 12 sie, 2003 12:54 Ale, ale... Była parada zwycięstwa - fakt Był na niej Adolf - fakt Był plan zamachu - fakt Pytanie : kto, oprócz Hitlera był na paradzie? Na pewno też by zginął i krąg ewentualnych pretendentów do władzy mamy zawężony. Ja mam nadzieje, że w Alejach był i Himmler. Pozdro. Mariusz MarszałekDziadek Administrator Posty: 3836Dołączył(a): Pt 23 maja, 2003 21:55 Re: "Polski zamach na Hitlera" Radek Wt 12 sie, 2003 12:58 A jak myślisz jak długo by się utrzymał? Nie zapominaj, że "starzy" generałowie Wehrmachtu gardzili Himmlerem i aparatczykami SS, którzy wg nich lizali d... Hitlera. Himmler miał możliwości przejęcia władzy ale moim zdaniem w grę wchodził tylko wariant siłowy. Wątpię, czy ktokolwiek z armii poparłby tą kandydaturę na fuehrera. Mozliwe, że byłoby ostre starcie na lini SS - Wehramacht... Co o tym sądzicie? Pozdrawiam, Radek Rzeszotarski Radek Kapitan Posty: 856Dołączył(a): Pn 14 kwi, 2003 10:01Lokalizacja: Tychy Re: "Polski zamach na Hitlera" Radek Wt 12 sie, 2003 13:03 PS do mojego posta: czy SS-manni byli oddani Himmlerowi aż tak do końca? Czy po śmierci Hitlera zwarta siła SS byłaby nadal taka zwarta? Przecież prawdziwi fanatycy byli zapatrzeni w swego wodza a nie w swojego przełożonego. Dla nich rozkaz Himmlera był rozkazem Hitlera ale gdyby tego drugiego zabrakło, czy część SS-mannów nie straciłaby motywacji? Pozdrawiam, Radek Rzeszotarski Radek Kapitan Posty: 856Dołączył(a): Pn 14 kwi, 2003 10:01Lokalizacja: Tychy Re: "Polski zamach na Hitlera" Butryk Wt 12 sie, 2003 21:42 No właśnie Radku napisałeś, że "starzy" generałowie gardzili Himmlerem. Było tez kilku generałów w najwyższym dowództwie Wehrmachtu, którzy byli zapiekłymi nazistami, tak więc tej jedności nie byłoby i w Wehrmachcie. W takim wypadku ktoś musiałby zająć miejsce Hitlera, zakładając oczywiście, że Himmler przeżyłby zamach, bowiem był obecny w Warszawie przy boku Fuhrera. Himmler już wtedy zaczął być realną potęgą. Wtedy to własnie zaczęła powstawać Waffen-SS, Himmler miał też poparcie niektórych wielkich przemysłowców a także wbrew pozorom, wojskowych (np. Reichenau). Myślę też, że prawie bezsprzecznie otrzymałby poparcie swoich podwładnych. SS to był zakon i cała elita owego zakonu wyrosła dzięki niemu. Butryk Generał brygady Posty: 1059Dołączył(a): So 17 maja, 2003 19:10Lokalizacja: Brzeg Dolny Medale Strona WWW Re: "Polski zamach na Hitlera" zbawiciel85 Wt 12 sie, 2003 22:19 Wtrącę tylko słówko o apolityczności starej gwardii Reichswehry - tym samym znacznej części kadry oficerskiej Wehrmachtu. Ślepa wiara w wodza i nazistowskie ideały nie była mile widziana we (wczesnej) armii, a jedynie znaczna energia Hitlera włożona w reorganizację i unowocześnienie(także mentalne) armii została `mile` przyjęta. Ryzyko buntu w armii mimo, że realne nie było wcale tak wielkie, że możnaby mówić o otwartym konflikcie... a jeżeli już to z pewnością SS nie dałaby sobie dmuchać w kaszke. Upolitycznienie Reichswehry, (tuż potem) Wehrmachtu następowało szybko - odkąd zezwolono wojskowym na wstęp do partii - jednak armia nie została do cna przesiąknięta nazistowskim g... , pozostało z niej wiele starokajzerowskich zasad, między innymi - nie wtrącać się w życie polityczne! Pozdrawiam Zaklinam was, bracia, pozostańcie wierni ziemi i nie wierzcie tym, co wam o nadziemskich mówią nadziejach! Truciciele to są wiedni czy nieświadomi! zbawiciel85 Generał brygady Posty: 576Dołączył(a): Cz 30 sty, 2003 22:34Lokalizacja: Szczecin Strona WWW Re: "Polski zamach na Hitlera" Radek Śr 13 sie, 2003 06:37 No właśnie! I trzeba sobie zadać pytanie, czy żołnierze Wehramchtu poszliby za głosem Himmlera, czy raczej za głosem swoich generałów, którzy byli dla nich autorytetami. Przecież przez całą wojnę dochodziło do ostrych spięć pomiędzy Wehrachtem, a Waffen-SS [chociażby kwestia nowego uzbrojenia, które zamiast do jednostek frontowych trafiało nierzadko do wypierdków z Hitlerjugend]. Po drugie nie chodzi mi nawet o całą armię w ogóle ale o ich najwyższych oficerów. Skoro już od początku wojny istniała w sztabie opozycja wobec Hitlera, a był on przecież wodzem narodu, który zdobył władzę i uwielbienie tylko dzięki sobie, to jak ta opozycja musiałaby wyglądać wobec kogoś tak kunktatorsko nastawionego jak Himmler. Nia zapominajcie, że on chciał jak najwięcej władzy zagarnąć dla siebie również pod panowaniem Hitlera co konfliktowało go niemal z każdym wyższym rangą urzędnikiem Rzeszy a także ze sztabem, w którym też byli marzyciele pokroju Goeringa. Trzeba się również zastanowić jaka byłaby reakcja Zachodu na fakt, że Hitler ist kaputt. Być może byłoby to impulsem dla Francji do ataku na Rzeszę. Z tym Himmler też musiał się liczyć. Pucz z udziałem SS i czystki w aparacie NSDAP osłabiłoby państwo na tyle, że byłoby łatwym łupem dla ogromnych armii Francji i ZSRR gdyby zdecydowały się na atak. Po trzecie Hitler nie potrzebowałby tak silnego aparatu terroru jak Himmler z tego prostego powodu, że miał charyzmę. Himmler musiałby liczyć tylko na swoje SS i prawdopodobnie narzędziem utrzymania za pysk wszystkich na około były właśnie te oddziały. SS przejęło by funkcje, którą w ZSRR sprawowało NKWD. Pozdrawiam, Radek Rzeszotarski Radek Kapitan Posty: 856Dołączył(a): Pn 14 kwi, 2003 10:01Lokalizacja: Tychy Re: "Polski zamach na Hitlera" Schellenberg N 17 sie, 2003 07:48 Cześć. Przeczytałem Wasze wypowiedzi, które mówią o przejęciu władzy (zwłaszcza przez "stryja Heńka") oraz Hermanna Goeringa, ale żaden z Was nie zaproponował aby Rzeszą rządził Bormann. W końcu też był bardzo bliska Hitlera. Jak myślicie czy jego by słuchali żołnierze Wehrmachtu? Pozdrawiam serdecznie - Schellenberg. Jedna torpeda w celu, jeden statek na dnie - Otto Kretschmer. Schellenberg Podporucznik marynarki Posty: 414Dołączył(a): N 09 mar, 2003 22:15 Strona WWW Re: "Polski zamach na Hitlera" Scypion N 17 sie, 2003 10:14 Schellenberg napisał(a): Wasze wypowiedzi, które mówią o przejęciu władzy (zwłaszcza przez "stryja Heńka") oraz Hermanna Goeringa, ale żaden z Was nie zaproponował aby Rzeszą rządził Bormann. W końcu też był bardzo bliska Hitlera. Witam. A cóż on miał do gadania w 1939 r. ???? Pozdrawiam. Scypion Scypion Generał brygady Posty: 1132Dołączył(a): Wt 28 sty, 2003 06:25Lokalizacja: Gdańsk Strona WWW Re: "Polski zamach na Hitlera" renata Pt 29 sie, 2003 20:59 mnie jesli Hitler by zginął z pewnoscią losy wojny potoczyłyby sioe zupełnie inaczej, korzystniej dla plan zamachu na jego zycie planowano juz wiele razy i nigdy nikomu sie nie udało go , ze miał on niesamowite nad nim czuwała, jak to brakowało nie wiele zeby najsłynniejszy zamach na hitlera w Wilczym Szancu nie udał sie do końca, być moze gdyby Stauffenberg miał w walizce jeszcze jedna bombe(której nie zdązył juz zamiescić) Hitler by tym wypadku władze przejełaby jest to opisane w ksiżce Canarisa, autora nie pamietam:) renata Plutonowy Posty: 68Dołączył(a): Śr 27 sie, 2003 21:12 Re: "Polski zamach na Hitlera" Butryk Pt 29 sie, 2003 21:04 Scypion napisał(a):Schellenberg napisał(a): Wasze wypowiedzi, które mówią o przejęciu władzy (zwłaszcza przez "stryja Heńka") oraz Hermanna Goeringa, ale żaden z Was nie zaproponował aby Rzeszą rządził Bormann. W końcu też był bardzo bliska Hitlera. cóż on miał do gadania w 1939 r. ???? O to chodzi drogi Schellenbergu. Nie był to żaden autorytet w 1939 r. Realną potęgę trzymał w rękach chyba jedynie Himmler w tym czasie. Butryk Generał brygady Posty: 1059Dołączył(a): So 17 maja, 2003 19:10Lokalizacja: Brzeg Dolny Medale Strona WWW Re: "Polski zamach na Hitlera" Halibutt Wt 16 wrz, 2003 13:32 Mariusz napisał(a):(...)Co do ruskiej armii? Pokazala swą siłe w Finlandii. A Wehrmacht był w tym czasie może nie najwiekszym, ale na pewno najsprawniejszym wojskiem na świecie. Uważam, że konflikt rusko- niemiecki to rzecz nieunikniona, ale watpię, czy w 39 r. W tym przypadku stawiam na wiosnę 40. Ala jakby nie było - znów cała zadyma na ziemiach tutaj przychylam się do zdania Suworowa, że Wojna Zimowa była gigantycznym sukcesem Armii Czerwonej. - Niewykonalne zadanie - mocno ufortyfikowany teren - mrozy - śnieg - armia gotowana od wielu lat do ataku na europejskie pola i łąki, nie fińskie lasy i jeziora - czołgi przystosowane do dobrych warunków terenowych i tak dalej. A Sowietom i tak się udało. Z Niemcami w stanie chaosu (jeśli...) Armia Czerwona rzeczywiście mogłaby sobie poradzić. Zwłaszcza że walka o władzę mogłaby uwikłać poważne siły Wehrmachtu w politykę (dywizje ściągane na gwałt do Berlina i tym podobne). A wracając do tematu: powinni byli. Mimo ceny i mimo możliwych następstw. Pozdrawiam The Soviets won the war. We happened to be nearby. Halibutt Podporucznik Posty: 384Dołączył(a): Wt 16 wrz, 2003 11:59Lokalizacja: Warszawa Strona WWW Re: "Polski zamach na Hitlera" Ponury Wt 10 paź, 2006 20:42 Mariusz napisał(a):W ksiazce Davida Irvinga ,,Wojna Hitlera'' jest mowa o opozycji antyhitlerowskiej juz w 1938 r. Nie jest to jedyna publikacja, która wspomina na podstawie dokumentów że Canaris i reszta z "Czarnej Kapeli" konspirowali już od 1938 roku [wycięte]A pisząc spojrzałeś na datę postu który cytujesz? Nieco inaczej wtedy było na Ostatnio edytowano Wt 10 paź, 2006 21:13 przez Ponury, łącznie edytowano 1 raz "Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica. Ponury Pułkownik Posty: 2548Dołączył(a): So 23 kwi, 2005 00:26Lokalizacja: Gdańsk! Medale Strona WWW Re: "Polski zamach na Hitlera" KastoR Cz 12 paź, 2006 16:35 Witam Wszyscy się zastanawiacie, kto by przejął schedę po Hitlerze... Powinniśmy się raczej zastanowić najpierw ile taka walka o stołek fuhrera by trwała, a później dopiero kto by ją wygrał. Dlaczego tak uważam? Jest początek października (na dobrą sprawę to jeszcze nie jest zima), Stalin ma wojska w zasadzie na pozycjach. Myślę, że dogadanie się jego i Aliantów twałoby naprawdę krótko. Albo najpierw by zaatakował i później pogadał z Francuzami na temat drugiego frontu, albo zrobiłby to w odwrotnej kolejności. Zanim Niemcy, pozbawieni przywódcy oraz sporej liczby dotychczasowych innych potencjalnych liderów (którzy, jak ktoś już wspomniał wcześniej, zgineliby razem z Hitlerem), pozbieraliby się po tej stracie, mieliby już prawdziwą wojnę na dwa fronty, a nie tylko udawaną... Wlk. Brytania zaczęłaby prawdziwe naloty na niemiecki przemysł, to samo francuzi. Uderzenie na Linię Siegfryda nie nastąpiłoby od razu (mimo wszystko francuzi nie byli jeszcze do tego zdolni), jednak z pewnością w końcu miałoby miejsce. (Zawieść Polaczków to co innego, a zawieść potężnego sojusznika jakim okazałby się Stalin, to już inna rzecz). Pamiętajmy, że 1939 roku Niemcy mieli jeszcze stosunkowo słabe siły (to nie wiosna 40'). W obliczu takich wydarzeń, pozbawione przywódcy duchowego niemieckie społeczeństwo miałoby najwięcej do powiedzenia. A ludzie szybko przypomnieliby sobie przegrana wojnę z 1914 roku... Gestapo, inne środki represji?? To wypalało przeciwko Żydom, przeciwnikom, oraz innym podbitym narodom. Pacyfikacja własnego narodu do już całkiem inna sprawa. Do tego doszłaby rywalizacja o władzę dotychczasowych pomagierów Hitlera. Armia, Silna, Mobilna i nowoczesna to jedno. Jednak żadna armia, nawet ta najlepsza, nie jest w stanie podejmować najwiekszych poświęcej i wysiłków jeśli nie popiera jej cały naród. W obliczu podziałow jakie nastąpiłyby w III Rzeszy, takie poparcie dla armii i dalszej wojny nie byłoby już ani takie pewne ani takie duże. Te wszystkie aspekty oraz problemy byłyby do przezwyciężenia. Niemcy mogliby się zjednoczyć ponownie w obliczu nowego wroga (Stalina), jednak na taką reakcję potrzebaby było czasu. Czasu, którego Stalin, atakując od razu, nie dałby Niemcom. pozdrawiam "Historia ludzkości to historia wojen" KastoR Starszy sierżant Posty: 142Dołączył(a): Cz 06 sty, 2005 21:44 Powrót do Rozważania alternatywne Kto przegląda forum Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość Adolf Hitler i jasnowidz Krzysztof Jackowski/fot. Flickr/YouTube REKLAMA Stanowczo wypowiedział się znany jasnowidz z Człuchowa Krzysztof Jackowski na temat tego, czy Adolf Hitler uciekł do Argentyty i przeżył II wojnę światową. Zdaniem Jackowskiego, sprawa jest pewna. Nie ustają spekulacje na temat ewentualnego przetrwania Adolfa Hitlera II wojny światowej. Co i raz pojawiają się kolejne teorie spiskowe na ten temat. REKLAMA Szczególnie temat odżył w zeszłym miesiącu. FBI pod koniec kwietnia opublikowało dokumenty, z których wynika, że amerykańskie służby sprawdzały po II wojnie światowej każdą wzmiankę na świecie o rzekomej obecności Hitlera, niczym ABW o obecności dra Jana Kulczyka. Wielu świadków jest przekonanych, że zbrodniarz ten – wbrew sowieckiej propagandzie o znalezieniu zwłok Hitlera – uciekł łodzią podwodną do Argentyny. „Super Express” postanowił rozstrzygnąć sprawę raz na zawsze. Czy Hitler przeżył wojnę i uciekł z upadającej III Rzeszy Niemieckiej? Krzysztof Jackowski, jasnowidz z Człuchowa nie ma wątpliwości. – Logicznie – przecież wielu esesmanów uciekło do Ameryki Południowej. Ci, którzy mieli wątpliwości, uciekli. Nie wierzę w to, że Hitler dał się zabić. Ja uważam, że Hitler uszedł z życiem, jestem co do tego przekonany – powiedział „Super Expressowi” Krzysztof Jackowski. – Uważam, że ten morderca uciekł z rodziną i oko mu nie zadrżało, żeby upozorować zabójstwo jakichś innych ludzi i ich podpalić. W moim odczuciu Hitler przeżył wojnę i przygotował się na ucieczkę – dodał jasnowidz z Człuchowa. Źródło: REKLAMA {"type":"film","id":138504,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Upadek-2004-138504/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Upadek 2006-01-04 17:16:34 Taki człowiek nie powinien dojść do władzy, był chory psychicznie. Nie jestem prohitlerowski, ale poprostu myślę obiektywnie. Poprostu ten człowiek nie powinien spocząć na fotelu kanclerza Niemiec tylko w zakładzie psychiatrycznym. A film oceniam 10/10. dlaczego uważasz, że Hitler był chory?? Dla wiekszości Niemców, którzy jako naród są ambitni i konsekwentni, był człowiek który odbudował poniżone po I wojnie Niemcy i zbudował najpotężniejszą armie ówczesnego świata. Zlikwidował republike weimarską tak znienawidzona przez Niemców. Fakt, przegrał wojne tylko dlatego, że od początku do końca był wierny swoim przekonaniom, ktore zawarł w Mein Kampf. Nigdy ich nie zmienil. Był honorowym człowiekiem pod tym względem dla mnie. Elvis_11 "dlaczego uwazasz ze, Hitler był chory?" Moze dlatego ze wymordował kilka milionów ludzi byl sadystyczny i niezrownowazony a ze był wierny swoim ideałom to mnie naprawde mało obchodzi bo co to za ideały które każa nie nawidzieć innych. Dlatego był chory psychicznie użytkownik usunięty Elvis_11 Myślę że na te pytanie nie muszę odpowiadać. Ale wytłumaczę tobie dlaczego tak uważam. Adolf Hitler - tej postaci nie trzeba chyba nikomu na całym globie przedstawiać, znany człowiek od Ameryki przez Afrykę aż do Europy. Znany z dwóch zasług, był wielkim wodzem Niemczech, drugą zasługą jest olbrzymie poszerzone na cały świat w latach 1939 - 1945 ludobójstwo. Na całym świecie zginęło 55 240 000 ludzi. Czy ktoś jest honorowy zabijając tak niebagatelną liczbę ludzi. Niepozwoliłbym sobie w żaden sposób "wybielać" tego człowieka. Po tym co zrobił nikogo nie obchodzą jego inne zasługi. Obojętnie co by Hitler nie zrobił, dla każdego Polaka był jest i będzie mordercom. Nikt mu nigdy nie wybaczy i niech tak pozostanie. z tymi 55 milionami to chyba jakas przesadzona liczbato jest chyba liczba ludzi, którzy zgineli w czasie wojny... tak mi się zdaje.. nie zpominaj, że stalin kazał zamordować ( nie tak jak piszecie, że zamordował) więcej ludzi niż hitler i to na dodatek swoich rodaków ! ten to dopiero mial nierowno pod sufitem ! w00cash1234 Przecież Hitler sam by tych ludzi nie wymordował. Przed drugą wojną światową nienawiść do Żydów osiągnęła apogeum prawie we wszystkich europejskich państwach, w tym także w Polsce. Hitler zdał sobie sprawę, że to jest dla niego szansa na zdobycie ogromnej władzy i dzięki swojej konsekwencji w końcu się do niej dostał. Od początku głosił swoje poglądy, a jednak nikogo to nie zaniepokoiło. Ba, "Time" przyznał mu nawet tytuł człowieka roku. Inne państwa również zauważyły dobry moment na rozwiązanie kwestii żydowskiej. Przecież Tiso dopłacał nazistom za każdego zabranego Żyda. Polacy też by coś zrobili, pierwszym krokiem do tego była odmowa przyjęcia na terytorium Rzeczpospolitej 6 tysięcy niemieckich Żydów, których próbowano deportować jeszcze przed Nocą Kryształową. W wyniku tego koczowali oni w strefie przygranicznej. Sytuację zmienił Generalny Plan Wschodni. Wtedy Słowianie zauważyli że dla Hitlera są mniej więcej na równi z Cyganami, Żydami i homoseksualistami. Wtedy też Polacy zorientowali się że nie jest on partnerem dla Polski i zaczęto stawiać opór niemieckiej polityce zagranicznej. Wkrótce potem nadszedł 1 września 1939... w00cash1234 Zgadza sę - największym sadystą wszeczczasów był Stalin nawet własnego syna oddał na smierc. Jest odpowiedzialny za smierc dwa razy wiekszej liczby osób niz najwiecej wycierpieli wlasnie do Stalina. trochę wiedzy niektorym by się przydalo. S_H ocenił(a) ten film na: 10 Siriushim - rzeczywiście, liczba może i właściwa, ale do oceny całej II WŚ. Nie zapominaj, że w konflikcie brało udział 61 państw, więc są to straty łączne nawet z Dalekim Wschodem. Prócz Hitlera mordował jeszcze i Stalin, Mussolini, Japonia i pozostałe dyktatury. Twój cytat, Siriushim:"Obojętnie co by Hitler nie zrobił, dla każdego Polaka był jest i będzie mordercom." MordercOM to może i nie będzie, ale mordercą to tak. xPWbrew pozorom - mówisz, że to człowiek znany. Niekoniecznie - popatrz na system nauczania młodych ludzi w USA. Powiem Ci, że bardzo mało wiedzą, albo wcale, na temat ogólnych konfliktów w XX wieku w Europie. A szkoda. Bo później nie byłoby takich kwiatków, że obozy koncentracyjne, to są polskie obozy. x]A nawiązując do samych obozów. Krematoria to wcale nie jest niemiecki pomysł. Radzę poczytać o Rewolucji Francuskiej. Powiem Ci, że to właśnie wtedy we Francji po raz pierwszy patent krematoryjny zastosowano. A w efekcie po raz pierwszy wykorzystywano spalanie ciała do (może i brzydko się wyrażę, przepraszam) uzyskiwania produktów ubocznych z człowieka w wyniku jego spalenia. Smutne, ale prawdziwe... Paradoksem jest też to, że do tej pory Francja szczyci się tą rewolucją (która bądź, co bądź była wzorem dla Lenina). Ale coś mi się zdaje, że mało znają szczegółów na temat swojej historii. Choć powoli się to zaczyna to już zupełnie inna beczka. Nikt nie stara sie kogokolwiek "wybielac". Takie są fakty. Byli też inni, którzy mordowali np. Heydrich, Himmler (po stronie Niemiec). Podzielam zdanie poprzedników o nienawisci jaką żywili mieszkańcy Europy do Żydów. A tak na dobra sprawe co nam przyszlo z tego, ze walczyliśmy we wrześniu'39? Okupacja niemiecka trwala 5 lat a radziecka 45 lat! Przez sprzedawczykow z USA, ktorzy oddali nasze tereny Stalinowi (w Jałcie) jestesmy zacofanym krajem. Spojrzcie teraz na Niemcy! Wnioski wyciągniecie sami Elvis_11 Popieram twoją wypowiedź :)Polska wygrała II Wojnę Światową i co z tego mamy? Straciliśmy więcej terytorium niż zyskaliśmy, straciliśmy najwięcej ludzi itd. Nasze zwycięstwo polegało jedynie na tym, że przetrwaliśmy....A co do Adolfa Hitlera to jako postać to go lubię :] Był człowiekiem inteligentnym, bardzo dobrym strategiem i wielkim szczęściarzem...I to nie przez Adolfa Hitlera jest w Polsce jak jest to jedynie wina Józefa Stalina jego można nazwać chorym psychicznie, zabijał kogo popadło począwszy od wrogów skończywszy na rodzinie... Największy tyran i ludobójca w historii świata !! To ta menda podpisała sojusz z III Rzeszą, przez co umożliwił Niemcom rozpoczęcie agresji zbrojnej na Polskę, przyczyniając się do wybuchu wojny...A film oceniam 9/10, fantastyczna rola Bruno Ganza który doskonale przygotował się do tej roli :) To kto jest chory psychicznie zależy od punktu widzenia... Jak bedziemy wszystkich oceniac z gory, ze chory psychicznie to nigdy nie wyciagniemy wniosków i historia znów się powtorzy. Hitler został wybrany w demokratycznych wyborach przez olbrzymią większośc narodu niemieckiego ( a taki Piłsudski nasz bohater dokonał faszystowskiego zamachu stanu). Zachód przez wiele lat popierał politykę Hitlera. Prawda jest taka ze tysiące ludzi dały mandat i pozwoliły dojśc mu do władzy, a potem uzbroic się Hitlerowi. To Rosjanie udostepniali poligony niemieckiemu wojsku na manewry. Anglia i Francja oddawały po kolei Hitlerowi wszsytko czego chciał. Przyda się Ci trochę szerszego spojrzenia na kontekst sprawy. fidelio fidelio, masz święto rację. Bardzo łatwo jest mówić o kimś "psychopata", a "niewinni" Niemcy którzy tak cierpieli w czasie wojny, karnie płacili przez cały ten czas podatki, które szły na zbrojenia. Każdy ma takiego rządzącego na jakiego zasługuje i każdemu narodowi może się zdarzyć taki wybór. Nam także. PS. Zauważcie jak jeden z panów K. zapiera się na mównicy, gdy przemawia (nie czytając z kartki, oczywiście)...oj, marzą mu się dawne czasy wielkich zamordystów ;P Jorjan Hitler był zbyt ambitny. Za dużo oczekiwał od siebie oraz swoich współpracowników. Był prawdziwym patriotą. Kiedy porażka Niemiec była pewna i większośc generałów uciekała z Berlina on pozostał. Miał nadzieję do końca. Ślepą nadzieję. Był człowiekiem, który do końca był przekonany do swoich myśli. Nie zmienił ich nawet w kryzysowej sytuacji. Co nie zmienia faktu, że był strasznie sadystycznym a jednocześnie spokojnym człowiekiem. Te jego gesty, te krzyki to wszystko było wyreżyserowane doskonale. Tak miało byc aby "wziąśc ze sobą tłum". Udało mu się. mateja_1985 Słusznie Jorjan. Niektórzy Niemcy próbują się wybielać. O Niemcach z tamtego czasu mówi się jako o nazistach, a nie jako o Niemcach. tak jakby naziści nie bvyli nic nie zmieni faktu, ze nNiemcy wybrali Hitlera w wyborach demokratycznych ogmronmną wiekszoscią głosów. fidelio Co ma choroba umysłowa do wyborów?U nas z kolei wybiera się demokratycznie idiotów, przestępców, analfabetów i innych zboczeńców...A zamach stanu nie jest zły. O ile oczywiście skierowany jest przeciw skorumpowanej i zgniłej władzy, gdzie instytucje demokratyczne nie mają szans powodzenia oraz przeprowadzony przez odpowiednich ludzi, którzy rzeczywiście działają w imię zmian na Hitlera z jego poglądami ciężko jakoś uznać za zdrowego mentalnie, choćby nie wiem jak szeroko na kontekst sprawy spoglądać. I to jest własnie głupie polskie stwierdzenie "Hitler był chorym człowiekiem...". A przepraszam bardzo taką krzywdę jaką nam ruskie wyrządziły przed i po 2 wojnie to już się naturalnie nie pamięta. Z każdym z kim porozmawiasz kto przeżył 2 wojnę i poźniejsze lata, powie że za Niemców bylo lepiej. I ty będziesz twierdził że to był chory człowiek. Z drugiej strony niewiem czy "chory" człowiek potrafił by podbić tyle ziem co Hitler. Gdybyś może zagłębił się trochę w historię to przekonałbyś się że ten człowiek wcale nie był "chory", wręcz przeciwnie. Niewiem czy wiesz ale on wzorował się na Cezarze. W filmi była jedna taka scena kiedy Hitler opowiadał przy miniaturowym projekcie Berlina że tak chciał żeby wyglądały poźniej Niemcy. Ta makieta to nic innego jak tylko Berlin stworzony na przykładzie starożytnego Rzymu. I co takie pomysły rodzą sie w głowach ludzi chorych tak?? Kolejna sprawa, wydaję mi się że jeśli Hitler wygrałby tę wojnę to teraż nie był uważany za "Mordercę nr. 1" a raczej jako "Bohater Stulecia". A na koniec dodam że jesteś chyba nie poważny jeśli myślisz że ta cała akcja z Żydami to był pomysł Hitlera. Myślę że tą całą kampanią Hitlera kierowali ludzie o których mi nigdy się nie dowiemy. Hitler był tylko pionkiem w tej całej grze... Bee_Jay_2 Bez obrazy ale gadasz jak prawdą jest że Hitler nie był pierwszym zagorzałym XIX i na początku XX wieku antysemityzm był zjawiskiem powszechnym nie tylko w Niemczech ale także w carskiej Rosji oraz w Anglii,Hitlerowi ten nurt przypadł do gustu -obwiniał że gospodarkę Niemiec zrujnowali Żydzi którzy mieli większośc udziałow fabryk a także byli ich oni tylko pracowac na własny rachunek i zysk a nie troszczyc się o gospodarke jednak był chorym człowiekiem podobnie jak Himmler ,Goering i inni z nazistowskiej świty. Bee_Jay_2 "I co takie pomysły rodzą sie w głowach ludzi chorych tak??"Tak. Że był inteligentny czy przebiegły lub dobry strateg nie oznacza, że był to człowiek zdrowy. Czerwoni nie byli lepsi wbijając nam nóż w plecy 17 paźdz., ale jakoś nie dodaje to zdrowia pokrzywionemu umysłowi Hitlera."wydaję mi się że jeśli Hitler wygrałby tę wojnę to teraż nie był uważany za "Mordercę nr. 1" a raczej jako "Bohater Stulecia"Jasne. Tylko porypańcy jego pokroju mogliby go nazwać bohaterem. Każdy, tylko troszkę chociaż normalny, twierdzić mógłby tak tylko z nożem na szi. S_H ocenił(a) ten film na: 10 GodFella Ach, ci Niemcy. Polacy od zawsze byli nieprzychylnie nastawieni do Niemców i odwrotnie. Nic dziwnego - zaczęło się już od początków istnienia naszego państwa. Raz oni nam dokopią, a raz my im. A co. Tylko, że mało kto pamięta, że Rosjanie też nas nie nosili na się od 1000 roku. Zjazd w Gnieźnie. Przyjechał Otton III, chciał z nami porozmawiać, porozmawiał, na znak przyjaźnie założył nawet na głowę naszego Bolesława Chrobrego korony, co miało być świadectwem przyjaźni, wspólnoty i pokoju w Europie (taka pierwotna UE). Oczywiście nie wyszło. Niemieckiemu cesarzowi się zmarło, a w tym samym roku (1002) już wojowaliśmy z poprzez bitwę pod Grunwaldem z Krzyżakami. Oczywiście wszyscy uznają ich za Niemców, których sprowadził na ziemie polskie Konrad Mazowiecki w 1226 roku, a w rzeczywistości trochę później, bo w latach 30. A to nieprawda. Do Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego należeli głównie Francuzi, i to nie byle jacy. Musieli spełniać najwyższe kryteria i wymagania, takie jak potężna budowa, siła, dla Polaków to też jednak do dalszych czasów. Rozbiory Polski. Udział w rozbiorach przypada następującym krajom: Rosja, Prusy i Austria. Niemiec nie było, bo były podzielone na tysiące małych państewek i obszarów. Były słabe, jak kot. Podniosły się po zjednoczeniu przez Bismarcka w Prusy i Austria to państwa niemieckojęzyczne i o podobnej kulturze, ale spróbujcie powiedzieć teraz jakiemuś Austriakowi, że jest Niemcem. Gwarantuje, że się obrazi i to zapominamy jaką rolę miała rusyfikacja na teranach zaanektowanych przez Rosję podczas zaborów. Radzę poczytać sobie o tych wydarzeniach i o przemądrej i wszystkomającej Katarzynie II, o jej działaniach w stosunkach z Polską 123 latach zaborów, Polska odzyskuje niepodległość. Rok 1918. Zobaczcie ile lat straciliśmy bez polityki, bez angażowania się w sprawy międzynarodowe. Nic dziwnego, że nie dawaliśmy sobie rady w ustatkowaniu się na pozycji. Fakt - szybko odeszliśmy od Rosji i jej wpływów, zmalał analfabetyzm, rozwijała się gospodarka, handel, przedtem była jeszcze I wojna światowa. Pamietajcie, że Niemcy tą wojnę definitywnie przegrali. Stracili wszystko, co mieli do stracenia, a pogrążył ich jeszcze Traktat Wersalski. Cios (wiem, że trudno Wam się wcielić w tamte czasy i to czasy w Niemczech, ale spróbujcie). Bezrobocie sięga zenitu, bieda ubóstwo, nędza. Zakaz utrzymywania mażyli o kimś, kto wyciągnąłby ich z tego dna. Obiecał i spełnił marzenia o wolności od tragicznych, jak dla nich, postanowieniach Traktatu. Pojawił się Hitler, mało znany kapral z I wojny światowej, odznaczony Krzyżem Żelaznym, razem z DAP, późniejszą NSDAP. To nie on pierwszy zaczął krytykować Żydów. Antysemityzm ma korzenie głęboko osadzone w historii, dalekiej historii, sięgającej nawet starożytnego Egiptu. Lecz w czasach nowożytnych zjawisko znów zyskało na sile i atakowało po raz pierwszy w XIX w. Większość krajów obwiniała Żydów o niszczenie gospodarki. Niemcy też. Choć nie tak oficjalnie, jak po puczu monachijskim w 1923r., kiedy to Hitler został wsadzony do więzienia i tam napisał 'Mein Kampf' - 'Moja walka'. Ciekawe źródło historyczne, ciekawe do analizowania ówczesnych poglądów na tematy stosunków międzynarodowych, stosunków międzyludzkich i poglądów politycznych. Po dziewięciu miesiącach wyszedł i wziął się na poważnie do swojej misji życiowej. Co do obozów koncentracyjnych, rozwijających się w czasie wojny - to pomysł rosyjski. Obozy pracy dla Żydów, więźniów politycznych i deportowanych. Dlaczego właśnie Żydzi? Polityka ma to do siebie, że trzeba na kogoś zrzucić winę; Żydzi byli winni od wieków. Wypadło na tą nację i Słowianów. Ale nie tylko - na homoseksualistów, Murzynów. Dla silnej III Rzeszy liczyła się mocna jednostka, aryjczyk. Reszta musiała być eliminowana. Tak by the way - to też ciekawe zagadnienia i posunięcia psychologiczne - też polecam o tym od Reichstagu, zdobywając w kolejnych latach kadencyjnych (niejednokrotnie skróconych) miejsca poselskie. Było ich stopniowo coraz więcej. Aż nagle w 1933 zostaje kanclerzem. Jak to bywa w Niemczech, kanclerz jest niejako ważniejszą osobą, niż uwagę na stan Niemiec w 1918 roku, a stan w 1938. W przeciągu 20 lat dał społeczeństwu niemieckiemu wiarę w siłę narodu. Centralnie gwizdał na Traktat Wersalski, przy jednoczesnym nic nierobieniu Anglii, Francji i USA. Dał pracę, postawił gospodarkę na nogi, militaryzował Niemcy. Jednym słowem Niemcy stały się potęgą, która liczyła się w Europie. Warto zwrócić uwagę na jeden epizod, o którym nie pamiętamy, a niejednokrotnie nie wiemy. Hitler w 1938 bardzo dobrze wyrażał się o Polakach. Wg mnie miał jasne zamiary - zawrzeć z Polską sojusz, a ze wzmocnioną siłą zawojować niestety ma to do siebie, że ma beznadziejne położenie geograficzne. Powiem prościej - zawrzemy sojusz z Niemcami, zaatakują nas Rosjanie, zawrzemy sojusz z Rosją, zaatakują nas moje pytanie brzmi: Jak potoczyłyby się losy świata i Europy, gdyby Polacy przystali na propozycję Hitlera? Czy razem z Niemcami i Austrią zaatakowalibyśmy ZSRR? Jak by to wyglądało?Niestety (stety?) rząd Polski nie zgodził się na układ. Chodziło przecież także o korytarz pomiędzy Niemcami, a Prusami, o Gdańsk. Wszyscy wiemy o słynnym przemówieniu ministra Becka. Ale pomyślcie, tak na logikę. Autostrada Niemcy-Prusy mogłaby służyć, jako transport broni, wojska do Prus, skąd możnaby było działać. Jest jeszcze setka możliwości do rozważenia, ale co by było gdyby...? Nigdy się tego nie nienawidził przegrywać, a jeszcze bardziej tego, jak mu się odmawiało w sposób oficjalnego przemówienia, jak to zrobił się. Mówił, że Polska nie ma dobrych polityków. Że nie umie korzystać z oferty, jest jeszcze słaba pod tym się, że miał troszeczkę racji. Piłsudkiego nie było. Dmowskiego też. Tych ludzi nie było, którzy wygrali dla nas wolność. Pozostali ci, którzy patrzyli na ich wyczyny i uczyli się tego nie w sposób realistyczny. Bo kto pozostał osobą pełną charyzmy w tamtym okresie?No i z tej nerwówki wyszła druga wojna światowa. Liczyliśmy na Francuzów i Anglików - zawiedli na całej linii. Pierwszi dali się pokonać w 1940 r., a drudzy dbali o własną obronę ZSRR i Stalina. Trzebaby by zacząć od Lenina, ale nie będę się już tak ze Stalin był większym zbrodniarzem XX wieku. Poczytajcie o historii Związku Radzieckiego. Terror, ciemnota, ubóstwo i... Partia. Komuna, która uznawała najlepszą opcję to wszystko się skończyło? Wszyscy wiemy. Hitler za wcześnie uderzył na ZSRR, zaskoczyła go zima rosyjska. Stalin był zdezorientowany w pierwszych dniach ataku - nie docierało do niego, że Niemcy uderzyły. Myślał, że pomyłkowo przekroczyli granice i są to manewry poległ definitywnie pod Stalingradem, potem potoczyło się z 1945 i klęska. 30 kwiecień - Hitler zastrzelił się w bunkrze. Choć chodzą różne Polsce bieda, zdemolowane miasta... no i pałeczkę przejmują komuniści. Nie muszę mówić, co potem się działo - choć moze powinnam, bo nie wszyscy chcą to pamiętać i pamiętają. Terror, SB i UB, Partia, cenzura, jeśli nie zgadzasz się z poglądami obowiązującymi, to masz pecha i jesteś na podsłuchu. A w rezultacie w piachu. Prawdziwi patrioci, AKowcy, zostali obrzuceni kłamstwami, obelgami i byli represjonowani. Zarzucano im współpracę z nazistami!Warto o tej niewoli pamiętać. A nawet powinno do Hitlera. Nie uważam, że był on chory psychicznie. Poczytajcie trochę na jego temat. Nikt nienormalny nie doszedłby do opanowania Europy. Jednak poznać jego psychikę do końca jest niebywale trudno, wierzcie mi. Spróbujcie. Nie będzie zwykłych Niemców w tamtym okresie był wprost bogiem - zwyciężał i dawał powód do dumy z własnego że gdyby pokonał Rosję, byłby teraz uznawany za przywódcę XX wieku, a my byśmy rozmawiali tutaj po niemiecku. Zresztą, nic dziwnego - do tej pory Piotr I w Rosji jest uznawany za bohatera, a mordował na prawo i lewo. Poczytajcie o ludzkie są nieokiełznane. I mogą zadziwiać. To jest w historii najładniejsze. Historia nas uczy i musimy wyciągać z niej wnioski - odpowiednie Hitler był chory przez ojca który go prał , w filmie powinni pokazać Hitlera wspominającego tamte czasy troche przegiąłeś :P to jest cały referat - nie przebrnęłam przez niego :P Hitler chory , Hitler taki , Hitler dewiant , Hitler pojeb ble , ble ble ... Pokazcie mi drugiego , który pociągnal za soba tylu bez uzycia sily , uwzgledniajac , iz nie mial do czynienia z banda idiotow tylko z niemcami , ktorzy za ciemnote europejska oraz swiatowa nigdy nie uchodzili . Hitler był wyjątkowo inteligentnym człowiekiem , bo aby dokonac to co on , trzeba miec niebywale zdolnosci . Tommy_Red ja powiem tak - był chory, był okrutny, był na swój sposób pojebem... itd., ale inteligentny też chcę oceniać tego, co zrobił i ile osób pośrednio i bezpośrednio zamordował - ale faktem jest, że umiał myśleć, umiał manipulować i z pewnością był osobą nieprzeciętną. spider_cider ... a przed wojną Times umieścił go na okładce i nadał tytuł "człowieka roku" ;P To ja napiszę co ja uważam o Hitlerze. Z góry uprzedzam, że cosik o nim wiem (przeczytałem kilkuset stronicową biografię, Mein Kampf oraz obejrzałem kilka filmów biograficznych). Tak więc.. ;P Mówiąc o Hitlerze trzeba znać jego życie oraz czasy w jakich przyszło mu żyć. Tak jak Napoleon, Cezar, czy Karol Wielki Hitler był człowiekiem swoich czasów. Polecam wszystkim przeczytać Mein Kampf. Wbrew powszechnej opinii 8 pierwszych rozdziałów to zwykła autobiografia, nie ma tam żadnych nazistowskich ideologii. Ale po kolei... Adolf Hitler urodził się w typowej rodzinie niemieckiej na granicy Austrii i Niemiec. Był wychowywany w duchu patriotycznym (ale do Niemiec, nie do Cesarstwa Habsburgów). Ojca - urzędnika państwowego - w domu przeważnie nie było. Wychowywała go matka, która miała fioła na punkcie czystości, porządku i solidności. Dodać też trzeba, że jej synek był dla niej solą w oku, ponieważ straciła kilku synów (wszyscy zmarli na gruźlice). Hitler - wątłe dziecko - przeżył. Gdy dorósł jego matka umarła. Co jak opisuje doktor (Żyd) który leczył rodzinę Hitlerów, "nigdy nie widział takiej rozpaczy z powodu śmierci bliskiego". Mozna domniemać, że wystapil tu kompleks Edypa. Zresztą zobaczcie sobie fotki gdy hitler odwiedzał grób matki. Tak, to był też człowiek. I miał normalne ludzkie uczucia. Jak opisuje w Mein Kampf w wieku 20 lat musial sie sam utrzymywac w Wiedniu (to byly dla niego cieżkie czasy). Przede wszystkim nie dostał się na Architekture ktora chciał studiować (w komisji byli sami Żydzi) i musiał zarabiać... malując pocztówki. W tedy to zaczął czytać antysemickie czasopisma i tzw. prasę europejską. Zauważył, że ta druga cały czas zjeżdża Wilhelma II, przedstawienia teatralne niemców są krytykowane, a Żydów nagradzane, etc. W końcu jego opinie o Żydach wyrobili mu sami oni gdy z nimi prowadził dyskusje. Po szczegóły odsyłam do Mein Kampf. W końcu doszło do wojny. Hitler jako patriota na ochotnika wstąpił do armii. Po 4 latach walk, pomimo, że wojna na froncie wschodnim została wygrana, a na zachodzie i południu praktycznie cały czas walki odbywały się na ziemi wroga niemiecka armia poddała się. Frustrujące nie? Walczycie w fatalnych warunkach 4 lata, patrzycie jak umierają Twoji koledzy i wszystko na nic. O tym co się działo w Niemczech po wojnie mówić nie będę. Utrata kolonii, części terytorium, wysokie reparacje, katastrofa gospodarcza, hiperinflacja, 60% bezrobocie, ludzie przymierający głodem, niestabilne rządy. W końcu oligarchowie niemieccy doszli do wniosku, że bardziej opłaca im się rządy NSDAP niż komunistyczny reżim. Hitler wygrywa (dzięki pieniądzą Siemensa, Kruppa i IG Farben) wybory. W końcu zdobywa pełną władzę wprowadza totalitaryzm. Co się dzieje dalej? Znika bezrobocie w Niemczech, korporacjonizm napędza gospodarkę, inflacja spada, w ciągu kilku lat Rzesza szybko wychodzi ze Światowego Kryzysu i staje się największą potęgą gospodarczą w Europie (jedynie ZSRR miało wyższe PKB). Dalej historie już Hitler nie był świrem, dewiantem, etc. Był produktem swoich czasów tak jak Mussolini czy inni. I to, że doszedł do władzy, wybuchła wojna nie jest winą Niemiec. IMO główną winę obarczyłbym W. Brytanie i Francje, które założyły Republikę Weimarską ale nie robiły nic aby sytuacja w Niemczech, Włoszech, czy w większości państw Europejskich w ktorych demokrajca szybko umarła, się polepszyła. Wystarczy wyliczyć kraje totalitarne przed 36: Niemcy, Austria, Litwa, Polska (autorytaryzm), Portugalia (autorytaryzm), Hiszpania Franco, Włochy, Rumunia, Bułgaria, Węgry, Jugosławia (autorytaryzm). I co oni zrobili? Mam na myśli, jak to Hitler opisywał: "grupę starych ciot popijających kawę". Oddali Hitlerowi Austrię, Czechy i Polskę. I gdyby nie marne zdolności militarne Hitlera i jego zadufanie w siebie przegraliby pewnie wojne. Zreszta my Polacy boleśnie się o tym przekonalismy, jako że podwójnie alianci nas sprzedali. Wpierw Niemcom, później Rosjanom. Jaki z tego wniosek? Nie wińmy tylko Hitlera za śmierc 55 mln ludzi, ale przede wszystkim wielu wpływowych i bogatych polityków z Zachodu , którzy zrobili wszystko by Hitlerowi 'pomoc' a jak przyszło co do czego to jak zawsze zgranie spadli na cztery łapy. ozzy95 ocenił(a) ten film na: 8 Wszyscy piszecie tutaj o Żydach o obozach zagłady zgadzam się, że są to zbrodnie nieludzkie które pochłonęły około 6 milionów ofiar pochodzenia żydowskiego i głównie to na nie zwraca sie jednak chciałbym poruszyć temat stosunku Hitlera do innych ludów i ludy pośledniejsze uważał także antysemityzmie możemy mówić w stosunku do Żydów jednak jak często spotykamy się z poglądem o antyslawizmie?Ktoś powie oczywiście Żydów zginęło w obozach miliony a Słowian? w walce jak,np. Rosjanie i to ta nienawiść Hitlera do nas, za to że stawiliśmy im opór i mimo że był to opór krótkotrwały,ze względu na siły jakimi Polacy dysponowali i atakiem z dwóch stron to żaden z naszych przedstawicieli czy rządu czy armii nie podpisał aktu kapitulacji, ba byli ludzie którzy powiedzieli że w tym przypadku gotowi są walczyć nawet po wcieleniu Polski do po pokojowych podbojach Hitlera stała się głównym celem, najpierw chciał żebyśmy zgodzili sie na budowę autostrady na naszych ziemiach prowadzącej do Prus w zamian za przedłużenie paktu o nieagresji o 25 była odpowiedź polskiego rządu chyba nie muszę sprawa także rozzłościła bardzo Hitlera który określił mianem głupców naszych polityków którzy nie przystanęli na warunki przez niego zboczyłem z tematu ale zacznę zmierzać do stało by sie ze Słowianami po podboju całej Europy i Rosji przez Hitlera?Oczywiście jako lud pośledniejszy musielibyśmy zostać eksterminowani w ramach idei:"Przetrwać mogą tylko najsilniejsi".To tak idąc trochę drogą dedukcji ja jednak chce przytoczyć pewne Hitler obmyślił plan według którego polska elita i inteligencja miała zostać wymordowana, następnie miało dojść do akcji Polaków miało zostać umieszczonych na terenie Rzeszy w ramach napędzania "wielkiej machiny".Traktowano ich jako robotników, siłę roboczą "na jakiś czas".Każdy podejrzewa co stałoby sie z nimi po był jednak tak "inteligentny" i "wspaniałomyślny", że w swej hierarchii zdołał nawet obdarzyć jakąś tam wartością niektóre rasy...Zamierzał więc doprowadzić do ich germanizacji tak aby za 20-30 lat wszyscy na wschód od Berlina mówili po niemiecku, czytali Goethego słuchali Beethovena, i składali cześć Fuhrerowi(może po podbojach przybrałby jakiś inny tytuł).Trzeba jednak pamiętać że nie wszystkim miało sie "poszczęścić" no bo jednak nie wszyscy mogli zostać przyjęci do społeczeństwa "Rasy Panów".Wobec tego Hitler i Himmler postanowili "jednak" eksterminować około 51 milionów tyle o tych planach które dotyczyły także naszego tym Hitler zalecał aby Polaków i Rosjan traktować na równi z to było zapowiedzią ludobójstwa na ogromną radze poczytać trochę o abyście zrozumieli że nie wolno zapomnieć o tym co mogłoby sie wiem jak mam traktować wypowiedzi w których zawarty jest podziw dla potęgi Rzeszy i wielkim rozwoju tego kraju po objęciu władzy przez cały ten rozwój i wyścig zbrojeń był podporządkowany jednej idei :"Przetrwają tylko najsilniejsi".Jeszcze co do wypowiedzi uważasz że Hitler nie był chory psychicznie ale ja na ten temat nie che nic pisać uważam po prostu że jego idee i poglądy trafiły na podatny grunt i zostały rozprzestrzenione na całym terenie maja w sobie jakąś manie wielkości nie wiem jak to nazwać więc w słowa jego zresztą wtedy też mieli nastrojów antyżydowskich była była w tamtych czasach zresztą chlebem powszednim w więc nie cieszyliśmy sie że ich mordowano? Odpowiedź jest i to nie jedna ale jedna która nas dotyczy... bo to miało także i nas spotkać...Czy pisalibyśmy teraz po niemiecku?Ktoś by pisał na pewno ale czy my? Czy nasi dziadkowie należeliby do "rasy wartościowej"?Czy byliby objęci akcją germanizacji?Ja urodziłem się na Śląsku jednak większość mojej rodziny pochodzi z innych miałbym "szczęście" zostałbym Niemcem albo raczej volksdeutschem...Podobny los spotkałoby ludzi z Pomorza i z innymi?Którym planem zostaliby objęci oraz czy większość z was miałaby okazję wypowiadać sie na forum internetowym w kraju "Wielkich Panów" obejmujących cały świat?Pytania,pytania... ozzy95 Hitler był inteligentny, odważny i zdrowy(w miarę) od neonazistów jest żydowska propaganda. W ogóle nie wiem, co ma Izrael do Holocaustu? Morgan_Mortimer_Graff Kazdyt z nas jest nietolerancyjny. Jedni nie lubią murzynów, inni chinczykow, ja nie lubie fanatyków religijnych a hitler nie lubiał zydow, cyganow i innych. Tylko że on był na tyle odważny, że zdecydował się ich wybić i zostawić tylko tych, ktorych akceptował. I był na tyle inteligentny, że przekonał do swoich poglądów tylu ludzi. "W Alejach Ujazdowskich odbywała się defilada wojsk niemieckich. Stamtąd kolumny wrogiej armii skręcały w Aleje Jerozolimskie i Marszałkowską w kierunku Saskiego Ogrodu" – tak zapamiętał to wydarzenie Józef Małgorzewski, znany przedwojenny spiker Polskiego Radia. "Warszawiacy stali na chodnikach w milczeniu, a ulicą ciągnął nieprzerwany potok ludzi, maszyn i koni. Żołnierze wygoleni, butni, jechali na samochodach, inni siedzieli na wypasionych koniach ciągnących działa, moździerze, cekaemy. Czołgi ciężkie i lekkie jechały ze zgrzytem gąsienic. Na chodnikach panowała przeraźliwa cisza" – wspominał. W obawie przed zamachem Niemcy oczyścili z ludności cywilnej okoliczne kwartały ulic, a w centrum miasta wprowadzili zakaz wychodzenia na ulice. Wzdłuż chodników co dwa metry stali żołnierze Wehrmachtu. Na wszelki wypadek aresztowano też zakładników – ponad 400 osób, w tym władze Warszawy, prezydenta Stefana Starzyńskiego. Trybunę honorową wraz z Führerem zajmowali generałowie: Walter von Brauchitsch, Erhard Milch, Gerd von Rundstedt, Johannes Blaskowitz i Friedrich von Cochenhausen. Przemarsz wojsk obserwowała również Leni Riefenstahl, ulubiona reżyserka III Rzeszy. Jej ekipa rozstawiona w kilku miejscach Alej Ujazdowskich nagrywała defiladę. Miał z tego powstać film propagandowy. Misja granicząca z szaleństwem Tymczasem niecały kilometr dalej kilku Polaków czekało na sygnał do odpalenia ładunku wybuchowego. Niedawno walczyli jeszcze w mundurach, teraz byli w konspiracji. Zamach na Hitlera przygotowywał major Franciszek Niepokólczycki, dowódca 60. batalionu saperów Armii Modlin i zaufany współpracownik generała Michała Karaszewicza-Tokarzewskiego. Jeszcze przed upadkiem Warszawy wstąpił do założonej przez generała Służby Zwycięstwu Polski. W konspiracji posługiwał się kilkoma pseudonimami, działał jako „Teodor", "Franek", "Halny". W ostatnich dniach września, jeszcze przed wejściem Niemców do Warszawy, na rozkaz Karaszewicza-Tokarzewskiego, wraz z grupą zakonspirowanych saperów zaminował skrzyżowanie dwóch ważnych ulic: Nowego Światu i Alej Jerozolimskich. Założenie było takie, że po kapitulacji Warszawy na defiladę zwycięstwa w stolicy podbitego kraju przybędzie wódz Trzeciej Rzeszy i przez to miejsce będzie zapewne przejeżdżał. Akcja była tak tajna, że przez dziesiątki lat po wojnie nie znano nazwisk saperów, którzy przygotowali zamach. Do jednego z jej uczestników dotarł dziennikarz i historyk Dariusz Baliszewski. Odnaleziony w jednym z warszawskich domów opieki porucznik Dominik Żelazko opowiedział, jak 25 września prowadził transport materiałów wybuchowych z magazynu przy ulicy Burakowskiej niedaleko cmentarza na Powązkach. Załadowane trotylem i ciągnięte przez konie wozy taborowe jechały przez oblężone i wciąż walczące miasto. Tego dnia Niemcy zrzucili na Warszawę ponad 600 ton bomb burzących i zapalających, nie ustawał też ostrzał artyleryjski. Konie trzeba było prowadzić za uzdę, bo się płoszyły. Gdy mijali kościoły, porucznik Żelazko kazał żołnierzom głośno odmawiać "Ojcze nasz", "Zdrowaś Mario" i „Pod Twoją obronę". Misja graniczyła z szaleństwem. Żelazko nie miał jednak wyjścia. Był oskarżony o dezercję, bo w czasie bitwy pod Mławą wraz z kilkunastoma swoimi ludźmi odłączył się od oddziału. W Warszawie czekał go sąd wojenny, jednak major Niepokólczycki zaproponował mu odkupienie win w zamian za dostarczenie trotylu z magazynów na rogu ulic Książęcej i Rozbrat. Udało się. Materiały wybuchowe trafiły do rowu przeciwczołgowego na Nowym Świecie, gdzie zostały zamaskowane, przykryte deskami i zasypane gruzem. Ładunek zakładali porucznik Franciszek Unterberger i kapitan Edward Brudnicki z 60. batalionu saperów. Mogli pracować nad bombą, nie wzbudzając podejrzeń, ponieważ po zakończeniu walk część obrońców miasta zajęła się rozbiórką barykad i rozminowywaniem niewybuchów. Zresztą Warszawę sprzątali nie tylko żołnierze. "Niechaj mieszkańcy każdego domu uporządkują przed nim ulicę, a wewnątrz podwórze, niechaj też uporządkują ulicę przed domami zburzonymi i zniszczonymi" – apelował 1 października na łamach „Wieczoru Warszawskiego" prezydent Stefan Starzyński. "Saperzy Niepokólczyckiego, usuwając zgodnie z układem o kapitulacji miasta barykadę w tym miejscu, założyli dwa olbrzymie ładunki materiałów wybuchowych" – pisał we wspomnieniach Jan Nowak-Jeziorański, zapoznany z tajnikami przygotowania zamachu przez samego generała Karaszewicza-Tokarzewskiego. 250 kilogramów trotylu po jednej stronie jezdni, 250 kilogramów trotylu po drugiej. Do wykopu wepchnięto także kilka pocisków artyleryjskich. Podłączone do zapalników druty ciągnęły się do posterunku saperów, ukrytego w piwnicy Clubu Cafe przy Nowym Świecie 15. Jakie skutki przyniosłoby zdetonowanie w ciasnej zabudowie miejskiej ponad pół tony trotylu wraz z pociskami? – W razie eksplozji obu ładunków w promieniu około 30 metrów zostałyby zburzone budynki, zabici ludzie i zniszczone samochody – wylicza w rozmowie z "Newsweekiem Historią" ekspert od materiałów wybuchowych, pułkownik Stanisław Kowalkowski z Akademii Obrony Narodowej. Zaś zasięg fali uderzeniowej, miotającej gruz, kamienie, metalowe elementy wyrwane z budynków oraz odłamki pocisków, mógłby wynieść nawet 70 metrów. Zamach mógł się więc udać. Wszyscy możemy wylecieć w powietrze 4 października Niepokólczycki zameldował Tokarzewskiemu, że wszystko gotowe. A dzień później na Okęciu wylądował samolot z Adolfem Hitlerem na pokładzie. Führer wsiadł do sześciokołowego mercedesa i w eskorcie pododdziału wojsk lądowych przemknął przez oczyszczone z ludności cywilnej i obstawione niemieckimi żołnierzami ulice Warszawy. W tym czasie w piwnicy Cafe Clubu przy detonatorze czuwał saper. Odpalenie ładunku zaplanowano precyzyjnie. "Pierwsza czujka bezbłędnie zakamuflowana na rogu Biura Zarządu Kolei Państwowych naprzeciwko Banku Gospodarstwa Krajowego – przyp. red.], druga koło Cafe Clubu. Pierwszy informator przekazywał sygnał od obserwatorów z placu Trzech Krzyży i przekazywał drugiemu ukrytemu na rogu Cafe Clubu, który z kolei dawał sygnał ekipie podziemnej w Cafe Clubie oraz obserwatorowi w Gastronomii". Ukryty w ruinach gmachu dyrekcji kolei łącznik miał zaalarmować pozostałe posterunki strzałem z pistoletu. Tego dnia razem z Adolfem Hitlerem mógł zginąć także generał Tokarzewski-Karaszewicz. Jak opowiadał już po wojnie w Radiu Wolna Europa, zupełnie nieświadomy zagrożenia przyszedł rano do mieszkania znanego warszawskiego adwokata i działacza politycznego Leona Nowodworskiego, mieszkającego przy Nowym Świecie 7, tuż obok podłożonych na ulicy ładunków. Miało się tam odbyć spotkanie z politykami poszczególnych stronnictw. W pewnym momencie do drzwi zaczęli dobijać się gestapowcy. Uczestnicy spotkania ukryli się, ale słyszeli, jak Niemcy ogłaszają pod groźbą śmierci zakaz wychodzenia na ulicę i podchodzenia do okien. Dowódca Służby Zwycięstwu Polski zrozumiał, że tego dnia w Warszawie odbędzie się defilada zwycięstwa, na której prawdopodobnie pojawi się Adolf Hitler. "W czasie nieoczekiwanej wizyty agentów gestapo w mieszkaniu adwokata Nowodworskiego zdałem sobie sprawę, że za chwilę także i my wszyscy możemy wylecieć w powietrze" – mówił generał w audycji Radia Wolna Europa. "Nikomu z uczestników posiedzenia nie powiedziałem o tem oczywiście ani słowa, gdyż odwrót i tak był odcięty, dom otoczony przez wojsko i policję, a ulica zamknięta" – wyjaśniał Tokarzewski-Karaszewicz. Jednak dom nie wyleciał w powietrze, a saper nie odpalił detonatora. Führer po odebraniu defilady Wehrmachtu najpierw obejrzał Belweder, a następnie przejechał Nowym Światem tuż obok skrzyń wypełnionych trotylem. Spieszył się. Rezygnując nawet z przygotowanego na jego cześć obiadu, pojechał inną już trasą na lotnisko, wsiadł do samolotu i odleciał do Berlina. Zamach się nie powiódł. Tylko Polacy nie mieli skrupułów Akcję udaremnili nieświadomie żołnierze niemieccy, którzy wypędzali cywilów z trasy defilady. W ten sposób zlikwidowali posterunek przy placu Trzech Krzyży. Ten, który miał zaalarmować łącznika czuwającego w ruinach gmachu Dyrekcji Kolei. Major Niepokólczycki nie zdołał dojechać na miejsce zasadzki, ponieważ Niemcy zamknęli ulice w centrum Warszawy. Akcja bez dowódcy i dokładnego rozpoznania miała o wiele mniejsze szanse powodzenia. Jak wspominał generał Tokarzewski-Karaszewicz, defilada zaskoczyła zamachowców. Łącznik nie miał pewności, kto ją przyjmuje. Czy był to któryś z generałów, czy może sam Führer. Zawahał się więc i „nie dał znaku do odpalenia detonatora w chwili, gdy korowód aut w szybkim tempie przemknął mu przed nosem". Ładunki wybuchowe Niemcy znaleźli bardzo szybko, podczas porządkowania ulicy po defiladzie. Wtedy dotarło do nich, że Polacy chcieli zabić Hitlera. Rozpoczęli śledztwo w oflagach, wśród saperów, obrońców Warszawy. Na szczęście bezskutecznie. Zdaniem historyka Rogera Moorhouse'a, przygotowanego przez Niepokólczyckiego zamachu na Hitlera nie można porównać do żadnej innej podobnej akcji bojowej w czasie całej II wojny światowej. – Przede wszystkim został on zorganizowany przez żołnierzy regularnej armii państwa znajdującego się w stanie wojny z Niemcami – zaznacza autor "Polowania na Hitlera". – Brytyjczycy i Sowieci badali później możliwość zlikwidowania Hitlera, jednak zarzucili ten pomysł. Brytyjczycy dlatego, że obawiali się ustanowić niebezpieczny precedens. Sowieci uznali z kolei, że słabnący i żywy Hitler może być im bardziej przydatny niż martwy. Tylko Polacy nie mieli skrupułów – podkreśla. Skazany na śmierć Franciszek Niepokólczycki po zakończeniu wojny nie przerwał działalności konspiracyjnej. W listopadzie 1945 roku stanął na czele Zarządu Głównego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Rok później wpadł w Krakowie w ręce bezpieki. Został skazany na śmierć, jednak wyrok zamieniono mu na dożywotnie więzienie, choć odmówił podpisania listu do Bolesława Bieruta z prośbą o ułaskawienie. Wypuszczono go na wolność na fali odwilży politycznej dopiero w grudniu 1956 roku. Potem pracował między innymi w Stowarzyszeniu Wynalazców Polskich oraz Spółdzielni Inwalidów i Emerytów Kolejowych. Zmarł w czerwcu 1974 roku. Jego żona Anna wspominała, że do końca swego życia omijał skrzyżowanie Nowego Światu i Alej Jerozolimskich. Gdy pytała, dlaczego, ograniczał się do odpowiedzi: – Przysięgłem sobie, że moja noga więcej tam nie na śmierć Korzystałem z książek: Roger Moorhouse, „Polowanie na Hitlera", Znak 2006; Peter Hoffmann, „Osobista ochrona Hitlera", Wołoszański 2012; Daniel Bargiełowski, „Po trzykroć pierwszy", Rytm 2000. W tekście zostały wykorzystane informacje z artykułu Dariusza Baliszewskiego „Polski zamach na Hitlera", który ukazał się w „Newsweeku" w styczniu 2002 roku. Newsweek Historia INWALIDZI WOJENNI, weterani wielkiej wojny ojczyźnianej. Byli wszędzie, na każdym placu miejskim, na dworcach kolejowych w portach i w metrze. Handlowali czym popadło, żebrali, grali na harmoszkach i popijali wódkę. Mówili i śpiewali co na sercu. W końcu zapadła decyzja: mają zniknąć. I zniknęli – los 10 milionów inwalidów wojennych w Rosji ujawnia IGOR T. MIECIKFinansowe fundamenty nazistowskiego państwa stworzyli ekonomiści Hjalmar Schacht i John Foster Dulles. Fundamenty przemysłowe wzmocniły się dzięki zagarnięciu Austrii. To pozwoliło Hitlerowi zbudować militarną machinę. Tak potężną, że mogła rzucić wyzwanie całemu światu – skąd HITLER miał pieniądze na stworzenie armii piszę BOGUSŁAW WOŁOSZAŃSKIPo 966 r. MIESZKO właściwie w ogóle nie prowadzi w swoim kraju ewangelizacji. Wygląda na to, że nie obchodzi go, w co wierzą jego poddani, dopóki zachowują wierność wobec niego. Prawdziwą chrystianizację państwa przeprowadzi dopiero wiele lat później jego syn, Bolesław Chrobry– opowiada PROF. PRZEMYSŁAW URBAŃCZYK CHINY KONTRA ZACHÓD. Nankin, stolica XV-wiecznych Chin, był największą metropolią ówczesnego świata. W Anglii żyło się wówczas jak we współczesnej Somalii – upadki i rozkwity średniowiecznych cywilizacji przypomina Maciej Nowicki (RZ)

czy hitler kogoś zabił